List z Amazonii Drukuj Poleć znajomemu

Nasza parafia obejmuje teren jednego „powiatu" - Novo Airao, który ma powierzchnię 29 tysięcy km2. Ponadto mamy wiele wspólnot na terenie dwóch innych powiatów: Manaus i Iranduba. Niestety, nie wszystkie tereny możemy odwiedzić.

Między innymi jest to teren Indian z plemion Waimiri i Atroari, gdzie ksiądz nie ma wstępu. W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia pracował tam pewien ksiądz z ekipą misyjną, ale zostali zamordowani przez Indian. Początkowo ks. Józef Maślanka odwiedzał niektóre wspólnoty nad rzeką Camanau, ale gdy ktoś napisał artykuł krytykujący instytucję rządową, opiekującą się Indianami, zabroniono mu wjazdu na ten teren.

Oprócz miasteczka liczącego 7 tysięcy mieszkańców, gdzie są 3 kaplice i kościół parafialny, mamy jeszcze 50 wspólnot położonych przede wszystkim nad brzegami rzeki Rio Negro. Do tych miejscowości...

...istnieje tylko jeden sposób dotarcia: drogą wodną. Dlatego naszym „samochodem" parafialnym jest barka. Chcąc dotrzeć do najbardziej odległych miejsc na terenie parafii, musimy płynąć 4 dni. Dlatego, gdy wypływamy w odwiedziny do tych małych wspólnot, odwiedzamy od razu wszystkie wspólnoty po drodze.

Taka wyprawa trwa nawet kilkanaście dni. Wtedy mieszkamy na barce, gdzie są 2 małe pokoiki z dwoma pryczami, kuchenka i łazienka z prysznicem i ubikacją. Wieczorami siedzimy przy świetle świeczki, ponieważ bateria, jaką dysponujemy, jest za słaba na oświetlenie elektryczne.

Każda taka wyprawa jest bardzo kosztowna, ponieważ musimy kupić żywność i paliwo. Silnik barki zużyta 5 litrów ropy na godzinę.

Ostatnio ksiądz z sąsiedniej parafii ze stanu Roraima, odległej o kilkaset kilometrów, prosił, abyśmy obsługiwali rzekę graniczną Jauaperi. Po jednej stronie rzeki są nasze wspólnoty, a na drugim brzegu należące do jego parafii. On nie ma barki - żeby tam dopłynąć, musi wynajmować barkę. Natomiast od nas jest daleko. Tylko do ujścia rzeki Jauaperi potrzebujemy płynąć przez cały dzień. No i potrzebujemy sporo czasu, aby odwiedzić wszystkie wspólnoty. Takie odwiedziny zajmą nam ponad tydzień, nie mówiąc już o wysokich kosztach.

W dniach 6-12 marca pływałem z dom Sebastianem Bandeira Coelho, biskupem pomocniczym z naszej diecezji, który w różnych wspólnotach udzielił bierzmowania 77 osobom podczas 8 Mszy św. Niektóre wspólnoty bardzo pięknie przygotowały uroczystość, ale inne nie bardzo wiedziały, jak to uczynić.
Mieliśmy też kilka ślubów i 58 I Komunii św. Biskup starał się zachęcać ludzi do składania ofiar, ale sam się przekonał, że nasi ludzie nie mają praktycznie żadnych pieniędzy.

Nadal rozbudowuję centrum Nuestra Senhora Auxiliadora, gdzie przygotowujemy kuchnię dla Pastoral da Crianca (Duszpasterstwo Dziecka). Chcemy przygotowywać zupy dla dzieci najuboższych. Buduję to z pomocy otrzymywanej z Portugalii. Jeszcze sporo jest do zrobienia, ale istnieje nadzieja na ukończenie budowy i rozpoczęcie gotowania obiadów.

Pozdrawiam wszystkich Współpracowników Misyjnych i Czytelników „Horyzontów Misyjnych", którzy nas wspomagają duchowo i materialnie. Szczęść Boże!

Ks. Jan Sopicki SAC , misjonarz w Amazonii