Strona główna arrow Korea Południowa arrow Sanktuarium w Korei Południowej
Sanktuarium w Korei Południowej Drukuj Poleć znajomemu

Przy sanktuarium maryjnym w Nam Yang („Horyzonty Misyjne” nr 29 (4/2004) powstaje nowe miejsce poświęcone kultowi Miłosierdzia Bożego.

Rzec można, iż w jakimś stopniu zainspirowaliśmy do tego księdza opiekującego się Sanktuarium.
Na powstanie tego miejsca duży wpływ miała wizyta ks. bpa Angelo Kim (który nas zaprosił tutaj) w Polsce, podczas której zobaczył jak pobożność maryjna wpływa na religijność Polaków. Koreańczycy czczą swoich męczenników (nie można negować znaczenia kultu Męczenników dla Kościoła, bo w Korei wydaje on znaczne owoce), ale nie mieli miejsca, gdzie mogliby dawać wyraz czci Maryi, gdzie mogliby uciekać się do Boga przez Maryję. I miejsce, gdzie czczono do tej pory tylko Męczenników postanowił Jej poświęcić.
A ponieważ było tam dużo zieleni i wymagana była poważna inwestycja, zainteresowały się nią...

...lokalne władze, które uznały, że jest to ważny ośrodek dla kultury miejscowej, a także ochrony środowiska. W efekcie ksiądz otrzymał kilka milionów dotacji.

W przyszłości ksiądz Xaverio chce, by powstało tam muzeum kultu maryjnego na świecie, by uświadomić Koreańczykom jego bogactwo i różnorodność. Maryja, która zrodziła Jezusa prowadzi nas do Jezusa Miłosiernego, toteż znamienne jest, że w sanktuarium maryjnym jest „sanktuarium wewnętrzne”, poświęcone Miłosierdziu Bożemu.

A zaczęło się od tego, że raz w tygodniu jeździłem, by spowiadać w Sanktuarium.
My, pallotyni, co roku przed świętem Miłosierdzia Bożego prowadzimy Nowennę do Miłosierdzia Bożego i parę lat temu zaprosiliśmy księdza Xaverio z Sanktuarium w Nam Yang w sobotę – dzień maryjny i ostatni przed świętem. Początkowo zastanawiał się, dlaczego ksiądz z sanktuarium maryjnego ma mówić o Bożym Miłosierdziu. Ale już wkrótce myślał o włączeniu się w szerzenie kultu Miłosierdzia.

Przy Sanktuarium był kawałek ziemi, który postanowił wykupić. Początkowo miał zamiar postawić tam tylko krzyż, ale w którymś momencie, zainspirowany współpracą z pallotynami, licznym udziałem ludzi w nowennie pomyślał, że może przyczynić się do przybliżenia kultu Miłosierdzia Bożego Koreańczykom. Postanowił w tym celu zagospodarować wzgórze przy Sanktuarium.

Wraz z grupą ludzi, którzy poparli tę ideę przygotował projekt i przystąpił do jego realizacji. Wzgórze trzeba było przebudować – zniwelować trochę, powiększyć powierzchnię, tak, by zmieściły się wszystkie paciorki koronki.
Jest to tak urządzone, że z drogi krzyżowej, będącej obok różańca, przechodzić się będzie do miejsca przeznaczonego uczczeniu Miłosierdzia Bożego. W ten sposób kult Miłosierdzia Bożego będzie mogło poznać więcej osób.
Otwarcie przewidziane jest na Święto Miłosierdzia Bożego w tym roku.

Taka realizacja idei, zaczerpniętej od pallotynów, jest dla nas bardzo korzystna, ponieważ pewne sprawy lepiej są odbierane, jeżeli patronuje im Kościół lokalny, niż gdy tylko wprowadzają je księża obcokrajowcy. A ksiądz Xaverio, który jest naszym przyjacielem, niejako „szkolił się” przy nas. I cieszy nas taka możliwość wzajemnej współpracy ku chwale Bożego Miłosierdzia.

Coraz więcej osób uczestniczy w prowadzonej w naszym domu nowennie do Miłosierdzia Bożego. Każdego dnia ciągłej adoracji podczas trwania nowenny jednorazowo było obecnych ok. 20 osób.

Na uroczystości święta Miłosierdzia Bożego przybyło ponad 1000 osób. Rozprowadzaliśmy „Dzienniczek” św. Faustyny w języku koreańskim. Nasze centrum Miłosierdzia Bożego w górach też powoli rozwija się (choć budowa jeszcze nie została ukończona). Przybywa chętnych do rekolekcji, do modlitwy do Jezusa Miłosiernego.

Ksiądz Xaverio codziennie mówi do dużej liczby osób. My natomiast mamy doświadczenie i możliwość działania zespołu. Jako zgromadzenie mamy szansę mieć ludzi poświęcających się temu zadaniu.
W Polsce dużo mówi się o Panu Jezusie, czci się Go w wielu miejscach. I tego trzeba by w Korei.
A, jak pisze św. Faustyna, ile by nie mówić o Bożym Miłosierdziu to i tak będzie za mało.

Ks. Jerzy Ciesielski SAC, misjonarz w Korei Południowej
Zdjęcia: ks. Francisco Xaverio, br. Andrzej Baranowski SAC, archiwum

 
SMS misje