Macheront - zwyciężyć słabość Drukuj Poleć znajomemu

Ledwie kilkadziesiąt kilometrów na wschód od Jerozolimy znajduje się Morze Martwe. Mimo tego, że leży tak blisko Świętego Miasta, w Ewangeliach nie jest wspomniane ani razu.

Po wschodniej stronie tego dziwnego morza, położonego w najgłębszej depresji świata, rozciąga się pasmo górskie. Dziś jest to już teren państwa Jordanii. Przed dwoma tysiącami lat były to wschodnie rubieże imperium Heroda Wielkiego. To on kazał tu wybudować fortyfikacje, mające chronić imperium od wschodu.

Na szczycie jednej z gór odnaleźć można ruiny twierdzy. To Macheront - miejsce, w którym, według Józefa Flawiusza, żydowskiego historyka z I wieku po Chrystusie, został najpierw uwięziony, a potem ścięty Jan Chrzciciel, ostatni z wielkich izraelskich proroków, zapowiadający i bezpośrednio poprzedzający Chrystusa.
Aby dotrzeć na szczyt góry, gdzie na płaskowyżu wznosiła się twierdza Macheront, trzeba się trochę zmęczyć. Z parkingu można się tam dostać jedynie pieszo. Łatwiej jest przez pierwsze kilkaset metrów, kiedy ścieżka biegnie nieco w dół. Zdecydowanie więcej wysiłku wymaga pokonanie pozostałych kilkuset metrów, gdy ścieżka...  

... wspina się do góry. Ale warto zrobić ten wysiłek. Widok z góry zapiera dech w piersiach. Krajobraz jest iście księżycowy. Wokół bezludne tereny, skały prawie zupełnie pozbawione roślinności. A w dole Morze Martwe.

Po chwili odpoczynku i zachwytu widokiem z góry, wzrok pada na porozrzucane fragmenty kolumn, fundamentów czy ścian. To wszystko przed laty było harmonijnie połączone i tworzyło twierdzę Macheront. Tu więziony był Jan, gdy Herod razem z gośćmi bawił się na uczcie.
Ewangeliści (Mt 14, 3-12; Mk 6 14-29) opisują nam tę ucztę wydaną z okazji urodzin Heroda Antypasa, syna Heroda Wielkiego. Przenieśmy się na moment w tamte czasy.

Oto wspaniały taniec Salome, córki Herodiady. Władca jest zachwycony wdziękiem tańczącego dziewczęcia. Daje się ponieść emocjom. Nieopatrznie przyrzeka, że da tańczącej wszystko, o co ta poprosi, nawet połowę swego królestwa. Córka radzi się matki.

Na taką chwilę matka dziewczyny czekała od dawna. W końcu zemści się na Janie Chrzcicielu i jednocześnie zażegna zagrożenie. Już i tak nie mogła przez Jana spać po nocach, gdyż jego zdecydowane napominanie Heroda sprawiało, że władca coraz częściej bywał dziwnie zamyślony. A Jan dodatkowo przypominał podwładnym, że nawet władcę obowiązuje prawo i nie wolno mu współżyć z żoną swego brata. Przyszła chwila zemsty.

Posłuszna matce Salome prosi o przyniesienie na tacy głowy Jana Chrzciciela. Konsternacja. Co zrobi Herod Antypas? Już i tak jest wystarczająco rozdarty między podziwem dla Jana Chrzciciela a zakazaną przez prawo miłością do Herodiady. Teraz stał się dodatkowo ofiarą lekkomyślnie złożonej obietnicy. Złożył przysięgę... Czy okaże prawy charakter? Czy stanie ponad literą prawa, literą przysięgi? Czy okaże oburzenie tak zuchwałym żądaniem dziewczęcia i jego matki? Czy przyzna się, że uległ chwili, że poniosły go emocje?

Niestety. Okazało się, że Herod miał słaby charakter. Poddał się. Przynieście na misie głowę Jana...

Słaby charakter. Nie można nie walczyć ze swoim słabym charakterem. Nie wolno tak szybko się poddawać! To zbyt niebezpieczne.

Człowiek o słabym charakterze ma w sobie mieszaninę dobra i zła. Nie stać go na wielkie dobre rzeczy, ale też sam nie wymyśli wielkiego zła. Niebezpieczeństwo przychodzi wtedy, gdy człowiek o słabym charakterze spotka się z człowiekiem przewrotnym. Wtedy może stać się narzędziem. Tak jak Herod stał się narzędziem w ręku Herodiady. Jej podłość wygrała.

Spoglądam na porozrzucane kamienie pamiętające ścięcie Jana Chrzciciela. Pozostawiam je, by zejść już na dół. Opuszczam Macheront, tę górę grzechu, tańca, lekkomyślnej przysięgi i śmierci...

Czy ja potrafię zwyciężać słabość? Czy potrafię walczyć?

Ks. Piotr Nowicki SAC

 
http://www.horyzonty.misjesac.pl/help/screen.html