Strona główna arrow Rok 2010
Horyzonty Misyjne 2010
  • HM Nr 50 (1/2010) Styczeń-Marzec

    W Roku Pańskim 2010 pallotyni polscy obchodzą dwudziestą rocznicę swoich początków w Papui Nowej Gwinei. Na pierwszy rzut oka niewiele, ale patrząc z perspektywy tych, którzy dwadzieścia lat temu pierwsi zawitali na „rajskiej wyspie" to bardzo dużo. Lata, które minęły od chwili kiedy stanęli pod gwiazdami Krzyża Południa były trudne, a zarazem bardzo owocne.


    Dziś jako pallotyni możemy się poszczycić wieloma dziełami, które służą mieszkańcom parafii, w których przyszło nam posługiwać. Nie da się natomiast zsumować jednej, ale za to najważniejszej rzeczy - duchowych owoców dwudziestoletniego wysiłku.

    I właśnie za to, co niewidzialne - co pochodzi bardziej od Boga niż ludzi, wyśpiewujemy hymn uwielbienia, dziękując Stwórcy za każdą przeżytą chwilę nasyconą Jego zbawczą obecnością i zbawczym działaniem. Pragniemy dzielić tę radość przede wszystkim z Wami, Drodzy Czytelnicy, którzy towarzyszycie naszym misjom w Papui od pierwszych chwil ich istnienia. Radość połączoną z wdzięcznością za Wasze wsparcie, modlitwę i zainteresowanie. Im większa będzie nasza wrażliwość na problemy i nędzę człowieka, nawet jeśli jest on oddalony od nas tysiące kilometrów, tym bardziej przyczyniać się będziemy do przemiany świata, pokazując, że warto zaufać Chrystusowi, bo tylko w Nim jest cała...

    Czytaj więcej...

  • HM Nr 51 (2/2010) Kwiecień-Czerwiec

    Narzekanie jest podobno naszą „cnotą” narodową. Narzekamy praktycznie na wszystko, począwszy od marnej gry polskiej reprezentacji w piłce nożnej, poprzez zarobki i sytuację w kraju, nie wspominając już o całym świecie polityki. Skarżymy się, że nasze życie jest szare, że dzień podobny do dnia, że nic ciekawego się nie dzieje. Ludzie, zwłaszcza młodzi, wydają się być znudzeni codziennością, chcą żyć jak bohaterowie telewizyjni albo przeżywać przygody w tempie gry komputerowej. Uciekają więc w świat wirtualny, bo ten realny wydaje się „mało ekscytujący”.


    Krótko mówiąc – poczucie zagubienia i zmęczenia przenika niemalże wszystkie płaszczyzny naszego życia. Ernest Bryll zastanawiał się nawet kiedyś:

    Skąd to zmęczenie w nas każdego rana
    Jakby każda noc była nie przespana
    Skąd twarze takie szare, skąd oczy takie stare
    Czemu gonimy tacy zadyszani,
    Jakby się nam ta ziemia chwiała pod stopami
    I skąd to, że nie wiemy, dokąd tak biegniemy.
    Stąd ten krzyk – szybciej, szybciej. Inaczej padniemy...

    Biorąc do ręki bieżący numer „Horyzontów” możemy poczuć się odrobinę zdziwieni. Jak to możliwe, że po dwudziestu latach pracy w Korei Południowej nasi misjonarze nie narzekają? Czyżby...

    Czytaj więcej...

  • HM Nr 52 (3/2010) Lipiec-Wrzesień

    Jak być sługą piękna, kiedy świat wydaje się szary, a serce puste? Jak odzyskać zdumienie, jak odzyskać zachwyt nad pięknem? Czym jest wierność? Czy ma ona dla nas jakiekolwiek znaczenie? Czy warto być wiernym? Po co poświęcać swoje życie dla innych? Jak prowadzić innych do Chrystusa nie przysłaniając Go sobą?


    Ileż innych pytań zostało postawionych w minionym Roku Kapłańskim, i ileż odpowiedzi zostało udzielonych, które jednak zostały zagłuszone przez otaczający nas medialny zgiełk. Przed bożkiem słupków sondażowych i hałasem przedwyborczych kampanii kryją się nawet rozmiary kwietniowej tragedii narodowej czy dramaty tysięcy ludzi dotkniętych klęską żywiołową. Po raz kolejny doświadczamy, iż chce nas sobie podporządkować swoista dyktatura chwili; że współczesny świat nie znosi ciągłości i nie chce pamiętać ani myśleć zarówno o przeszłości jak i przyszłości. Ważna jest tylko ta chwila i to, co się da z niej wycisnąć.

    Spod władzy tej dyktatury próbował nas wyzwolić Benedykt XVI stawiając nam przed oczy postać z „zamierzchłej przeszłości” – ks. Jana Marię Vianey, jako wzór kapłańskiej posługi w dzisiejszym świecie.

    Czytaj więcej...

  • HM Nr 53 (4/2010) Październik-Grudzień

    Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna (Hbr 1,1).


    Tak brzmią pierwsze słowa Listu do Hebrajczyków. Jednakże oceniając z ludzkiej tylko perspektywy ów Boży wysiłek, dzisiejsi spece od tzw. public relations mogliby stwierdzić, że nasz Stwórca nie jest mistrzem w dziedzinie marketingu i sukcesu reklamowego nie odniósł. Co więcej. Sama myśl, iż Bóg przemawia do nas wzbudza niedowierzanie i lęk. Albowiem czujemy się pewniej, sądząc, że zamknęliśmy Boga bezpiecznie w ramach wymyślonej przez nas pseudoteologii i wierząc, że poznaliśmy Go w pełni dzięki stworzonej przez nas samych doktrynie. Kiedy więc słyszymy, że Bóg do nas mówi, to tracimy poczucie bezpieczeństwa i wewnętrznego komfortu.

    Czytaj więcej