Strona główna arrow Rok 2007
Horyzonty Misyjne 2007
  • HM Nr 38 (1/2007) Styczeń-Marzec

    Tak się zdarzyło, że 11 listopada, w samdzień św. Marcina, sprowadziliśmy się do Antoniówki... W dość obszernymdomu nie było ani jednej żywej duszy. Przeważała jednak radość i dobryhumor, bo byliśmy nareszcie u siebie.

    Pisząc tesłowa w swoim pamiętniku, kilka godzin po przekroczeniu proguzaniedbanego dworku na Ukrainie, ks. Alojzy Majewski oraz ks. AlojzyHübner chyba nie spodziewali się, że na przestrzeni zaledwie 100 latnikomu w Polsce nieznane Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego, wtedynazywane Pobożnym Stowarzyszeniem Misyjnym, stanie się jednym zprężniejszych zgromadzeń w Polsce, prowadzącym jednocześnie misje nawszystkich kontynentach.

    Dla rodziny pallotyńskiej rok 2007jest rokiem dziękczynno-btagalnego świętowania 100-lecia obecności naziemiach polskich. Niektórzy z pewnością zastanawiają się, po coobchodzić uroczyście takie jubileusze?
    Każdy jubileusz to czasradości, ale także refleksji, spojrzenia wstecz, bilansu dokonań,podziękowania Panu Bogu za przeżyte chwile. Pomaga uświadomić nam, żecenimy historię i że czas ma dla nas podstawowe znaczenie. Pallotyni wPolsce zaistnieli jako „znak czasu" i byli odpowiedzią...

    Czytaj więcej...

  • HM Nr 39 (2/2007) Kwiecień-Czerwiec

    Znakomity niemiecki filozof, Erich Fromm, napisał kiedyś, że o ile matka jest domem, z którego wychodzimy, o tyle ojciec reprezentuje inny świat – świat prawa i ładu, dyscypliny, podróży i przygody. Jest więc przewodnikiem, który uczy dziecko i wskazuje mu drogę życia.

    To piękna myśl, tyle tylko, że dziś bardzo niepoprawna politycznie. Bo współczesny świat nie lubi ojców. O wiele częściej słyszy się o równości, tolerancji i braterstwie.
    Czymże jest jednak braterstwo, gdy zabraknie ojcostwa? Czy dzisiejszemu światu bardziej niż wspólnoty interesów, wspólnoty armii czy waluty, nie potrzeba wspólnego Ojca?

    W Księdze Życia ojciec odgrywa podstawową, wiodącą rolę. Słowo „ojciec” należy do najczęściej występujących słów w Piśmie Świętym. Częstotliwość występowania świadczy, jak bardzo należało ono do codziennego życia i doświadczenia narodu wybranego.
    Bóg postrzegany jako dobry ojciec, do którego możemy zwracać się „Abba” (aramejski termin w tłumaczeniu na język polski należałoby oddać słowem „tato”, czy też „tatusiu”) staje się centralną prawdą...

    Czytaj więcej...

  • HM Nr 40 (3/2007) Lipiec-Wrzesień

    22 kwietnia 1500 r. portugalska ekspedycja, na czele, której stał Pedro Alvarés Cabral, przybiła do brzegów Brazylii. Cztery dni później, w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, ks. Henrique de Coimbra odprawił tam pierwszą Mszę św. rozpoczynając tym samym długi proces ewangelizacji.

    Pięć wieków później ziarno ewangelizacyjne przyniosło owoce: Brazylia jest krajem, który posiada najwięcej katolików na świecie. Rodzi się jednak pytanie – „jak długo tak będzie?
    Według niektórych źródeł liczba katolików w Brazylii zmniejsza się średnio o 1 proc. rocznie.

    Kiedy Jan Paweł II przybył po raz pierwszy do Brazylii w 1980 r., katolicy stanowili prawie 90 proc. ludności. Po upływie zaledwie 30 lat od tamtej chwili Benedykta XVI oczekiwało już tylko około 65 proc. mieszkańców.
    Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest niezwykle agresywna działalność sekt protestanckich, których propozycja „łatwego zbawienia” znajduje podatny grunt w kraju, gdzie 30 proc. ludności żyje w nędzy, 22 mln nie ma co jeść, 12 mln nie ma elektryczności, a analfabetyzm dotyka 20 proc. ludności.

    Stając w obliczu tak wielkich wyzwań papież nie załamał rąk, lecz wezwał do działania i do świadectwa. Stwierdził, że nie wystarcza już tylko dobre życie w swoim środowisku, że trzeba iść dalej.

    Trzeba świadczyć o Bogu. Trzeba ...

    Czytaj więcej...

  • HM Nr 41 (4/2007) Październik-Grudzień

    Błogosławieni, którzy mają cierpliwość większą od samego życia i każdą chwilę w wieczność obracają...
    (Anna Kamieńska „Błogosławieni”)

    Szybko mijają dni i lata... Czas upływa niepostrzeżenie... Listopad…
    Kościół w tym właśnie miesiącu umieszcza Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny - czas zadumy, zamyśleń, refleksji nad tajemnicą ludzkiego życia i przemijania.

    W tych dniach głębiej doświadczamy faktu, że nasze życie jest niczym nikły płomień świecy na wietrze. W tych dniach stajemy się szlachetniejsi. Nie myślimy o pracy. Nie gonimy za biznesem. Nie robimy pieniędzy. Łączymy się ze sobą i tymi, którzy odeszli w niepowtarzalnej aurze niecodzienności. Płomienie i kwiaty są widzialnym znakiem tego, co głębsze i niewidzialne: tęsknoty i żalu, wdzięczności i spóźnionych pojednań, modlitwy i miłości.

    „Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie” pisał Ernest Hemingway. Jeszcze nie tak dawno ktoś był obok nas. Dzielił radości i smutki, obawy i nadzieje. Dzisiaj już go nie ma. Odszedł na „drugi brzeg”. Zostaliśmy pomniejszeni ...

    Czytaj więcej...