|

Nie przebrzmiały jeszcze dobrze w naszych uszach dźwięki nastrojowych kolęd, wokół ciągle roztacza się woń bożonarodzeniowej choinki, w pamięci długo pozostaną niezapomniane przyżycia jedynego w swoim rodzaju wieczoru rozpoczętego od łamania się białym chlebem, a tu już na radość i światło jakie wydobywa się z betlajemskiej szopki poczyna rzucać swój cień krzyż.
Postrzegany kiedyś jako znak tragedii, hańby i klęski, przeradza się w znak otoczony chwałą.
W Kościele nic nie dzieje się bez Krzyża. Kreślony jest nam na czole już przy chrzcie. Krzyżem znaczy chrześcijanin każdy swój dzień, każdą swoją modlitwę. Znakiem krzyża zostaniemy kiedyś pożegnani na ostatnią drogę. Wszelkie oznaki szacunku i religijnej czci wobec krzyża nie dotyczą samych tylko dwóch, w poprzek złożonych belek drewna, choćby to było drewno nie wiadomo jak szlachetne. Czcimy krzyż, ponieważ ukazuje on nam Chrystusa w akcie Jego największej i nie cofającej się przed żadną ofiarą miłości do człowieka. Chylimy czoło nie przed rzeczą, ale przed Osobą.
Czytaj więcej... |