Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (1 Kor 9,16) Zastanawiamy się nieustannie, również na łamach „Horyzontów”, jak dziś mówić o Bogu, o Jezusie, o zbawieniu.
Na pierwszy rzut oka słowa wypowiedziane na wstępie przez św. Pawła wydają się oczywiste, jasne i jednoznaczne. Nie ma chyba na świecie chrześcijanina, który miałby wątpliwości co do faktu, że ciąży na nim odpowiedzialność głoszenia Ewangelii zarówno życiem, jak i słowem.
Głoszenie Ewangelii nie jest głoszeniem idei, ale przekazywaniem życia, które narodziło się na krzyżu. Nie chodzi zatem tylko o wręczanie innym darmowych egzemplarzy Nowego Testamentu, chociaż jest to jakaś forma propagowania ewangelicznego orędzia. Ewangelia bowiem to nie tyle zapis znaków na papierze układających się we wspomnienie o niejakim Jezusie z Nazaretu, lecz pomysł, styl, sposób bycia i życia. Jednakże, żeby mówić innym o Jezusie, trzeba samemu o Nim usłyszeć. Nie można przekazać czegoś, czego samemu się nie posiada.
Nieuchronnie więc pojawiają się pytania: czy sam przyjąłem Go jako prawdę dla mojego życia? Czy Jezus stał się moim osobistym wyborem, czy pozostaje odległym bohaterem z pobożnych opowieści z dzieciństwa? Czy kiedykolwiek byłem w sytuacji, która zmusiła mnie...
|