Jak być sługą piękna, kiedy świat wydaje się szary, a serce puste? Jak odzyskać zdumienie, jak odzyskać zachwyt nad pięknem? Czym jest wierność? Czy ma ona dla nas jakiekolwiek znaczenie? Czy warto być wiernym? Po co poświęcać swoje życie dla innych? Jak prowadzić innych do Chrystusa nie przysłaniając Go sobą?
Ileż innych pytań zostało postawionych w minionym Roku Kapłańskim, i ileż odpowiedzi zostało udzielonych, które jednak zostały zagłuszone przez otaczający nas medialny zgiełk. Przed bożkiem słupków sondażowych i hałasem przedwyborczych kampanii kryją się nawet rozmiary kwietniowej tragedii narodowej czy dramaty tysięcy ludzi dotkniętych klęską żywiołową. Po raz kolejny doświadczamy, iż chce nas sobie podporządkować swoista dyktatura chwili; że współczesny świat nie znosi ciągłości i nie chce pamiętać ani myśleć zarówno o przeszłości jak i przyszłości. Ważna jest tylko ta chwila i to, co się da z niej wycisnąć.
Spod władzy tej dyktatury próbował nas wyzwolić Benedykt XVI stawiając nam przed oczy postać z „zamierzchłej przeszłości” – ks. Jana Marię Vianey, jako wzór kapłańskiej posługi w dzisiejszym świecie.