|
Mieć serce otwarte |
|
|
|
Jestem Siostrą Pallotynką, od 18 lat pracującą na misjach. Pracę rozpoczęłam na terenie Rwandy, gdzie byłam do 1995 r., łącznie z wojną. W 1995 r. trafiłam do Kongo Demokratycznego, w rejon jeziora Kivu i tam do obecnej chwili pracuję.
Główny profil mojej pracy w Kongo to głównie praca charytatywna, socjalna, polegająca na organizowaniu w różnej formie pomocy dla najbiedniejszych; to przede wszystkim praca wśród dzieci zabiedzonych, zagłodzonych, ofiar braku żywności. Na terenach misyjnych, a szczególnie w Kongo takich dzieci jest bardzo dużo. Skutkiem zagłodzenia są dwie choroby: choroba kwasiorkowa i marazm. Dziecko, będące ofiarą marazmu, jest bardzo wycieńczone; w jego organizmie brak wszelkich podstawowych składników czyli białka, tłuszczu, skrobi, witamin, minerałów - wszystkiego tego, co składa się na normalny rozwój organizmu. Dziecko, u którego choroba jest nawet bardzo zaawansowana, łatwiej jest zregenerować niż chore na inną chorobę. Takie dziecko ma apetyt i zawsze... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Musnąłem rzeczywistość Indii |
|
|
|
W czasie Wizytacji kanonicznej w Indiach, która – w moim przypadku - miała miejsce w styczniu 2003 roku, znalazłem się na terenie nowej Regii pallotyńskiej; nosi ona nazwę Światło Chrystusa, a siedzibą jej Zarządu jest Rajpur.
Niedaleko tego miasta znajduje się słynny ośrodek dla trędowatych Jeevodaya, założony przez polskiego pallotyna – ks. Adama Wiśniewskiego.
Uderzony zostałem aktywnością i dynamizmem życia tego środowiska. Na miejscu znajduje się szpital dla trędowatych, szkoła dla dzieci z rodzin trędowatych, centrum kultu religijnego (kościół, cmentarz) i ogromne gospodarstwo (uprawa roślin i zbóż; owoce, hodowla), które zapewnia samowystarczalność dla ośrodka w Jeevodaya. Dzieci i młodzież, które uczęszczają do szkoły, nie są już dotknięte... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Z portugalskich wspomnień |
|
|
|
W roku 1988 patriarcha Lizbony przekazał pallotynom parafię w Odivelas. Pierwszym proboszczem był ks. Ludwik Homa SAC, a rektorem ks. Andrzej Gładysz SAC. Dołączył do nich ks. Jan Stawicki SAC (obecnie w Brazylii). Ja dotarłem w ostatnich dniach 1991 r.
Po święceniach w 1991 r. miałem 4 miesiące na nauczenie się języka. Tak szybki wyjazd wiązał się ze stanem zdrowia ks. Homy, który miał ogromne problemy z sercem. Skończyło się tym, że w maju 1992 r. przewieziono go do Krakowa na przeszczep serca. Jednakże, mimo udanego przeszczepu, ks. Ludwik zmarł. Na jego miejsce przyjechał z Brazylii ks. Jan Janik SAC.
W Lizbonie wylądowałem 28 grudnia 1991 r. Parafia w Odivelas liczyła 220 tys. mieszkańców. Nas, księży było 4, z tym, że ks. Ludwik Homa nie odprawiał Mszy św. Miałem 3 dni wolne, a 1 stycznia odprawiłem już 2 Msze. Dzięki Bogu, że miałem 15 homilii przetłumaczonych na język portugalski – podobno ludzie rozumieli. Po dwóch miesiącach już spowiadałem ludzi, ale dziennie trzeba było... |
|
Czytaj całość
|
|
|
30 lat pallotyńskiej obecności w Rwandzie |
|
|
|
8 czerwca br. minęło 30 lat od chwili przybycia pierwszych 10-ciu Pallotynów do pracy misyjnej w Rwandzie. Nasza historia misyjna rozpoczęła się od „przypadku opatrzności”.
W maju 1972 r. ks. bp Jean Baptiste Gahamanyi, ordynariusz diecezji Butare w Rwandzie przybył do Polski w poszukiwaniu księży na misje. Ksiądz biskup, jadąc z ks. Alojzym Orszulikiem do Niepokalanowa, zatrzymali się w naszym Seminarium Duchowym w Ołtarzewie. W tajemniczy sposób Pan wybrał sobie robotników na nowe żniwo.
Spotkanie pallotyńskich misjonarzy z nieznaną rzeczywistością rwandyjską było poważnym wyzwaniem. Niektórzy mówią wprost o „czasie heroicznym”. „Zostaliśmy zanurzeni w świat rwandyjski, mniej więcej świadomi własnego charyzmatu i misji, jednak bez tradycji misyjnej i dobrego... |
|
Czytaj całość
|
|
|
"Gdzie miłość wzajemna i dobroć..." |
|
|
|
Kiedy myślę o moim doświadczeniu tutaj w Mwanga, nasuwają mi się właśnie te słowa. Do Mwangi przyjechałam w styczniu 2002 r. Od samego początku spotkałam się tu z dużym zainteresowaniem i życzliwością. Młodzież i dzieci są chłonni wiedzy, wiary i wszystkiego, co niesie życie.
Mwanga w języku swahili znaczy „światło”. Chociaż nie mamy tutaj prądu, to przecież światła nie brakuje. Słońce świeci mocno, a światło wiary tutejszych wierzących jest mocniejsze od ciemności i przeszkód. Nasza wspólnota wiernych jest bardzo młoda – jest to pierwsze pokolenie chrześcijan, przeważnie ludzie młodzi i dzieci. Ich żywa wiara porusza wielu, którzy przybywają tutaj z wizytą czy gościną. Młodzi ludzie niejednokrotnie muszą stawać w obronie swojej wiary i to często wobec swoich najbliższych. Oni właśnie są budowniczymi Kościoła.
Pomimo zmagań z tradycją, ze zwyczajami, z możliwością odrzucenia, są oni przepełnieni wiarą i zapałem. To oni głównie zajmują się kształceniem dzieci i wychowywaniem... |
|
Czytaj całość
|
|
|
|
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 71 - 80 z 88 |