|
|
Kult Miłosierdzia Bożego w Papui NG |
|
|
|
Przyznam, że nie wiem dokładnie jak kult Miłosierdzia Bożego dotarł do PNG. Z tego co wiem wynika, że przynieśli go ze sobą polscy misjonarze i zaczęli rozpowszechniać prawdopodobnie w latach 80-tych.
W diecezji Wewak siostra Zyta Konkol, werbistka, wydrukowała za zezwoleniem bp Kalisza obrazki Jezusa Miłosiernego z modlitwą Koronki na drugiej stronie. W diecezjach górskich PNG polscy księża diecezjalni zaczęli jeszcze wcześniej, gdyż to oni prawdopodobnie zaczęli tłumaczyć Koronkę. Potem kilka wersji tych tłumaczeń przekazano do rąk specjalistów od miejscowego języka. Z dwóch przedstawionych ostatecznie wersji bp Kalisz wybrał jedną, która została wydrukowana i jest rozpowszechniana. Oprócz Koronki opracowali historię życia s. Faustyny i krótki zarys... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Wybory po papuasku |
|
|
|
Na terenie naszej parafii, Boram, znajduje się jednostka wojskowa. Niedawno była w niej rebelia, która wybuchła „przy okazji” przeprowadzania reorganizacji w wojsku. Część żołnierzy została zwolniona. Oni nie otrzymują emerytur, a tylko ostatnią płacę.
Nie dostali przysługujących im pieniędzy, a więc pozostali w jednostce, choć już nie są żołnierzami. Niektórzy byli nawet dwa lata. W końcu zbuntowali się, wypędzili wszystkich oficerów, spalili dowództwo jednostki, wzięli broń i opanowali koszary. Karabiny i krótka broń „się rozeszły” – pokradli lub posprzedawali. Rebelianci nie opuszczali jednostki. Trzymali tylko pod kontrolą tych, co nie chcieli się do nich przyłączyć. W końcu zaczęli (chyba z nudów) głupieć – pomalowali się na barwy ochronne, poprzebierali się w moro i zrobili kiedyś „demonstrację siły”. Mieli dwa samochody ciężarowe. Położyli na dachu karabin maszynowy i tak jeździli po mieście. Przyjeżdżały delegacje z Port Moresby (stolica), żeby z nimi rozmawiać. W końcu przyjechała armia ze stolicy... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Wieści z Kanduanum |
|
|
|
Na prośbę ks. biskupa przyjęliśmy nową placówkę nad Sepikiem – Kanduanum. Postanowiłem podjąć wyzwanie. To tylko 7 godzin podróży i jest się na miejscu. Dociera się tylko łódką i potem jakieś pół kilometra po błocie. Stacja misyjna znajduje się za wsią.
Rzeka w tym miejscu jest szeroka; dużo wirów, takich, że potrafią 4-6 metrowy pień obrócić kilka razy i pnia nie ma. W porze suchej woda opada nie dalej niż do 60 m. Do domu od rzeki mam ok. 500 m. Na szczęście mogę łódkę zostawić – wieś pilnuje. Ostatnie miejsce na Sepiku, gdzie mogę zostawić silnik w łodzi.
Koło stacji misyjnej prowadzi droga na cmentarz. Dawniej grzebali zmarłych we wsi, ale tam zalewa woda i mój poprzednik zabronił grzebania we wsi, bo się chodziło po grobach. Wyznaczono miejsce na pochówek za wsią. Ponieważ w drodze na cmentarz przechodzą koło mego domu, widzę, że odprowadzają zmarłego. Mają jakieś swoje obrządki, ale ja ich nie znam – zresztą oni też nie chcą, żeby ksiądz je poznawał. Nawet jak jest pogrzeb z księdzem – odprawiam modlitwy i wychodzę. Także kiedy po Mszy św. idziemy do grobu nigdy nie czekam aż zasypią, bo jak pójdę to i tak odkopią zmarłego, żeby odprawić swoje obrzędy. Papuasi nie przyjmują do wiadomości, że ktoś umarł, bo był chory czy stary. Zawsze szukają winnego śmierci. Zbiera się starszyzna i szukają różnymi... |
|
Czytaj całość
|
|
|
W drodze do Papui Nowej Gwinei |
|
|
|
Do Papui Nowej Gwinei wyjechał „nowy” misjonarz – br. Janusz Namyślak SAC. Przed wyjazdem poprosiliśmy, by opowiedział Czytelnikom o sobie, o swoich przygotowaniach do wyjazdu.
Oto wypowiedź br. Janusza: W Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego jestem od 9 lat. Zawsze marzyłem, by pracować na misjach. A z misjami zetknąłem się już w dzieciństwie – mój dalszy krewny przez prawie 18 lat był misjonarzem w Papui Nowej Gwinei. Kiedy przyjeżdżał – odwiedzał nas i zawsze przywoził ze sobą ciekawe eksponaty, zdjęcia, slajdy. To były lata siedemdziesiąte – zdjęcia mógł robić tylko „ukrytą kamerą”. To był początek mojej „przygody” misyjnej, która zaowocowała w końcu wyjazdem. Wkrótce będę mógł pracować w tym tak odległym, ale niezmiernie ciekawym i egzotycznym kraju, a także zetknąć się z nową rzeczywistością, inną kulturą, tradycją, z nowym językiem, troszkę inną liturgią, jak również poznać tych ludzi, ich mentalność, ich zwyczaje.
Sądzę, że za dwa lata będę mógł opowiedzieć Czytelnikom coś z własnych doświadczeń życiowych. Na razie mogę się dzielić tylko tym, co udało ... |
|
Czytaj całość
|
|
|
|
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 91 - 100 z 108 |