|
Papua Nowa Gwinea
|
Październik w Papui Nowej Gwinei |
|
|
|
Tak wiele jest różnic między złotą polską jesienią a powoli rozpoczynającą się porą deszczową w Papui. Ale jest Ktoś, kto w październiku jest szczególnie bliski sercu zarówno każdego Polaka, jak i ciemnoskórego mieszkańca tej wyspy.
Tym kimś jest Maryja. Jest tu wielu, którzy kochają Ją całym sercem i wielu, którzy w równym stopniu Jej nienawidzą.
Historia zaczęła się, gdy kilka miesięcy temu figurka Matki Bożej stojąca w kapliczce tuż obok kościoła na stacji misyjnej Roma (nie mylić z Rzymem) została skradziona przez bliżej nieokreślonego sprawcę. Miesiąc temu została znaleziona. Jeden z uczniów, wracając ze szkoły do domu, zdziwił się, widząc coś niespotykanego – wielkie połacie trawy zostały zniszczone przez ogień, jednakże mała, zielona kępka wysokiej trawy nie została strawiona przez ogień i zieleniła się jak oaza wyłaniająca się z... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Mokro, słono i wietrzno-słonecznie |
|
|
|
Ciekawość ludzka to taka dziwna cecha, która potrafi inspirować, a nawet prowokować do podejmowania kroków i wyzwań zmieniających bardzo wiele w życiu owego ciekawskiego.
Było piękne marcowe popołudnie (2004 roku), gdy opuściłem stały ląd – popłynęliśmy na now ą parafię. Perspektywy na przyszłość były piękne, widoki na dziś wspaniałe; niemalże landrynkowy zachód słońca, jak z pocztówki, i wokoło tylko woda z towarzyszącymi nam delfinami.
Dobrze już po zmroku dotarliśmy na wyspę, zwaną Kairiru. Gorące i serdeczne powitanie, a następnie kolacja, rozpoczęły nową kartę mojej historii w Papui. Jak to jednak bywa, „okładki zazwyczaj są kolorowe i atrakcyjne dla oka”. Później okazało się, że … (no właśnie!) stację misyjną – czyli dom i zaplecze dopiero trzeba zbudować i to zupełnie od podstaw, duża łódź stoi w suchym doku i tam jeszcze... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Łzy z serca płynące |
|
|
|
Kiedy na porannej Mszy św. w Boram przekazałem wiadomość, przeczytaną w Internecie, o śmierci Jana Pawła II ludzie nie wierzyli – wszak jeszcze wczoraj modliliśmy się o Jego zdrowie. Polały się łzy, takie prawdziwe, z serca płynące. O 15.00 – w Godzinę Miłosierdzia – zebrał się pełen kościół ludzi. Ja też.
Modliliśmy się o życie wieczne. Na koniec spotkania, przy słowach „Być bliżej Ciebie chcę” (klostu long yu o Lord) parafianie zapłakali po papuasku. Ale tym razem wierzę, że nie było to ich zwyczajowe płakanie, na zawołanie, ale z serca płynący żal i współczucie. Ci ludzie, choć tak daleko od Ojca Świętego, dziesiątki tysięcy kilometrów – jednak tak bardzo byli z Nim zżyci. W tym momencie chyba każdy z nas czuł to samo.
Pan Jezus mówił: „Jedni drugich brzemiona noście”. Kiedy oglądałem wizyty Ojca Świętego w Papui – jak ściskał dzieci, przesyłał buziaki, jak nie wahał się w szpitalu... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Idąc za głosem Boga |
|
|
|
Warto po tych 15 latach zapytać, co było na początku – czy to była chęć przygody dla niektórych, czy może forma zaistnienia naszego zgromadzenia w innej części świata, czy też to była głównie wola Boża?
A zaczęło się od tego, że biskup Kalisz, mający już w swojej diecezji kilku polskich księży werbistów, szukał księży, których w Papui Nowej Gwinei było zdecydowanie za mało. Przyjechał w latach 80. (1985) do Polski, by odwiedzić rodziny pracujących tu polskich misjonarzy. Pewnie wpłynął też na to fakt, iż jego rodzice pochodzili z Polski i po trosze czuł się Polakiem. Znał też dosyć dobrze język rodziców, aczkolwiek był to tylko język potoczny.
W Polsce zobaczył, że księży jest wielu i zaczął szukać chętnych do podjęcia pracy misyjnej w jego diecezji. Ktoś zasugerował mu, by pojechał do pallotynów, którzy są w Warszawie przy Dworcu Wschodnim. No i pojechał. Spotkał się z ówczesnym prowincjałem, od którego pewnie... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Bożonarodzeniowe przeżycia misjonarza |
|
|
|
Kiedy dwa lata temu, w połowie listopada, przybyłem do Papui Nowej Gwinei, wszystko było nowe i choć pilnie słuchałem opowieści misjonarzy, przyjeżdżających do kraju, wiele mnie zaskakiwało i zadziwiało.
Bardzo szybko przeżywałem swoje pierwsze świętowanie Bożego Narodzenia na misjach – ok. 10 grudnia. Spytacie: „Dopiero zaczął się adwent, a tu już Boże Narodzenie?”. A tak, bo okres przed świętami i same święta to dla misjonarzy czas bardzo intensywnej pracy, by odwiedzić jak najwięcej wspólnot w tym czasie.
Spotkaliśmy się więc na tzw. polskiej Wigilii, na którą przyjechali polscy misjonarze z całej diecezji Wewak, a także z sąsiednich – zebrało się nas 12. Były tradycyjne polskie dania (w miarę możliwości), przygotowane zwykle przez księdza, który w danym roku... |
|
Czytaj całość
|
|
| | «« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 81 - 90 z 108 |
|
|
|