|
Papua Nowa Gwinea
|
Jacy są Papuasi? |
|
|
|
Jeden z misjonarzy, pracujący w Papui od kilkudziesięciu lat, wyznał kiedyś: „Im dłużej jestem w Papui, tym trudniej jest mi zrozumieć Papuasów". Te słowa doskonale wyrażają to, czego wielu misjonarzy doświadcza w Papui.
Nie sposób jednoznacznie określić, jacy są Papuasi, ponieważ na każdą tezę można znaleźć zarówno przykłady potwierdzające, jak i zaprzeczające. Zostawmy więc antropologom dogłębne badanie tematu, a przyjrzyjmy się temu, czego my, jako misjonarze, doświadczamy w Papui - kraju często nazywanym w angielskich przewodnikach „land of unexpected", czyli miejscem, gdzie może cię spotkać to, co najbardziej nieoczekiwane.
Jak pewnie Czytelnicy już wiedzą, językiem użytkowym jest w Papui język pidgin. Kiedy przybyłem do Papui w 1996 roku, moi współbracia już na wstępie zakomunikowali mi, że 3 podstawowe słowa z języka pidgin, które trzeba znać to: - amamas - być szczęśliwym - kaikai - jedzenie - malolo - odpoczynek. Jakże okazało się to prawdziwe, gdy... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Wojna w parafii |
|
|
|
Mimo że od zawieszenia broni między dwoma zwaśnionymi wioskami Kwimbu i Suanbokum minęło już kilka tygodni, sytuacja w parafii daleka jest od normalności. Po kilku tygodniach negocjacji Kwimbu zapłaciło 5 000 kina na tzw. bel kol, czyli ostudzenie emocji.
Pozostaje 95 000 odszkodowania, które mają zapłacić w późniejszym terminie. Ta zapłacona suma sprawiła, że pochowano mężczyznę z Suambokum zabitego w wyniku walk.
Nie ostudziło to jednak emocji, gdyż Kwimbu ze swej strony żąda 3 000 kina odszkodowania za tego, który został postrzelony w trakcie walk. Ranny mężczyzna przez kilka dni przebywał w szpitalu w Wewak, ale uciekł ze szpitala, gdyż -jak mówią ludzie w parafii - bał się ducha zabitego, którego ciało leżało w kostnicy w tym samym szpitalu.
Co więcej - ludzie z Kwimbu przypomnieli sobie, że 28 lat temu, czyli w 1978 roku, został zabity jeden z ich ziomków i nikt nie zapłacił odszkodowania, dlatego teraz... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Mniej poważnie o misjonarzach |
|
|
|
Dentysta - sadysta? Ależ skąd! To tylko ks. Paweł ratuje „jedynkę" ks. Piotra, który tak zrelacjonował tę sytuację: „Na zębie - na „jedynce"! - miałem jakąś rysę. Akurat prowadziłem przygotowanie do chrztu św. (u nas to się nazywa szkoła chrzcielna) i w przerwie poszedłem do zakrystii.
Coś mi przy tym zębie przeszkadzało. Tam było lusterko - zobaczyłem swój lekko ułamany ząb. No tak, jak ułamał się kawałek, to i reszta zagrożona. A przede wszystkim jak ja wyglądam? - pomyślałem.
Przyjechałem do Wewak i pożaliłem się współbraciom. Na to Paweł, którego brat jest dentystą, stwierdził, że ma taki proszek, który trzeba rozrobić z wodą i ząb można skleić. To byłaby taka prowizorka, ale za kilka miesięcy miałem jechać na urlop do Polski i wtedy ... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Taniec liturgiczny |
|
|
|
Jednym z doświadczeń, które zapisały się w mojej pamięci były święcenia kapłańskie ks. Lawrence, Hindusa, który przyjechał do Papui i tu ukończył seminarium duchowne.
Uroczystość rozpoczęła się wieczorem, ok. godz.18, przy udziale bardzo wielu osób. Podczas Mszy św. wszyscy byliśmy świadkami przepięknego hinduskiego tańca liturgicznego w wykonaniu papuaskich dziewcząt.
W PNG od wielu lat pracują Siostry Matki Teresy z Kalkuty, nazywane tam „Charytkami”. Hinduskie siostry chciały uczcić święcenia rodaka. Jedna z nich zobowiązała się nauczyć miejscowe dziewczynki tańca hinduskiego. Trwało to prawie 6 miesięcy – długo, jak na jeden taniec. Ale efekt był zadziwiający - wierni stali z otwartymi ustami i podziwiali piękny taniec, wyrażany gestem rąk, ruchem, całą postacią tancerek, ubranych w piękne, hinduskie stroje, uszyte... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Wojna w parafii |
|
|
|
Od kilku dni w dwóch wioskach w parafii Roma rozlegają się odgłosy wojennych garamutów. Dwie wioski Suambokum i Kwimbu znalazły się w stanie wojny (chociaż może w naszym rozumieniu jest to zbyt przesadne słowo). Poszło jak zwykle o kawałek ziemi, a właściwie kawałek nieużytku w tak zwanym kunaju czyli trawach.
Od lat te dwie wioski spierają się, gdzie jest granica ich ziemi. Niedawno jeden z mieszkańców Kwimbu posadził kilka drzewek na nieużytku, którego nikt nigdy nie uprawiał. W odwecie ludzie z Suambokum wycięli drzewka i dotkliwie pobili tego człowieka. Od tego momentu nastąpiło zaognienie konfliktu. Najpierw była walka na pięści, obrzucanie się kamieniami, „ganianie” po kunaju. W użyciu były dzidy i maczety. Nikt jednak nie odniósł poważniejszych ran. Wszystko razem przypominało raczej brutalną wersję gry w podchody niż prawdziwą wojnę. Kiedy myślano, że wszystko rozejdzie się „po kościach”, tak jak to zazwyczaj bywało, doszło do użycia ... |
|
Czytaj całość
|
|
| | «« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 71 - 80 z 108 |
|
|
|