Strona główna arrow Papua Nowa Gwinea
Papua Nowa Gwinea
Boże Ciało w Boram Drukuj Poleć znajomemu

W Papui Nowej Gwinei większość świąt przypadających w tygodniu jest przesuwana na niedzielę. I właśnie w niedzielę świętowaliśmy w Boram Boże Ciało. Pogoda nam dopisała, za co Bogu niech będą dzięki.

Rozpoczęliśmy procesję o 8 rano z wioski Sałarin, odległej od Boram o ok. 7 - 8 km. Procesję prowadził br. Janusz. Oceniłem, że taki marsz może mnie zmęczyć trochę bardziej niż na to zezwala mój lekarz, więc towarzyszyłem samochodem i odprawiłem nabożeństwa...

Czytaj całość
 
Święto Miłosierdzia Bożego w Boram Drukuj Poleć znajomemu

Przygotowania do święta Miłosierdzia Bożego rozpoczęliśmy zgodnie ze wskazówką Pana Jezusa, przekazaną siostrze Faustynie - codziennie od Wielkiego Piątku odprawialiśmy nowennę.

Przychodziło na nią sporo ludzi. Podczas nowenny, oprócz Koronki i innych modlitw do Bożego Miłosierdzia, prowadziliśmy z br. Januszem nauki nt. duchowości miłosierdzia.

W tym czasie sprawowałem także kilka Mszy św. wraz ze spowiedzią i przyznam szczerze, że było tak, jak Pan Jezus obiecał „wielcy grzesznicy będą się nawracali". Czasami byłem rzeczywiście zadziwiony Bożą łaską, dzięki której przychodzili ludzie, którzy już dawno u spowiedzi i w kościele nie byli. Był to na pewno efekt modlitw nowennowych. Wszystkich łask, które otrzymaliśmy podczas nowenny nikt nie jest w stanie policzyć, bo nie zawsze to widać na zewnątrz.

W dzień poprzedzający - sobota - ludzie posprzątali kościoł i udekorowali obrazy Miłosierdzia Bożego kwiatami.

W niedzielę podczas Mszy św. było specjalne kazanie. Tym razem...

Czytaj całość
 
...i słonecznie Drukuj Poleć znajomemu

Jak to zawsze bywa: po nocy przychodzi dzień, a po burzy słońce – czas wreszcie popływać też i po normalnych, spokojnych wodach.

Kiedyś (HM nr 33 i 34 – dop. red.) opisywałem zmagania z morzem, deszczem i wiatrem podczas moich pierwszych oceanicznych podróży do wiernych na wyspach. By jednak nie pozostawiać Was, Drodzy Czytelnicy „Horyzontów Misyjnych”, w przeświadczeniu, iż jest tu tylko pochmurno, deszczowo, ponuro i burzowo – choć tak brzmi dramatyczniej i ciekawiej – dziś będzie słonecznie i pięknie.
Ale cofnijmy się jednak do początku...

Trochę doszedłem do siebie po ostatnich, bynajmniej niezamierzonych, wyczynach, które mnie samego zadziwiły, a że minęło kolejne parę miesięcy pracy na drugiej parafii i zmagań z biurokracją oraz problemami poszukiwania środków i zagranicznych dostawców osprzętu do łodzi, uwieńczonych praktycznie prawie zupełnym fiaskiem, przyszła kolej, by urwać się nieco od „cywilizacji”.

O brzasku, w porannych promieniach słońca zarzuciliśmy nasza łupinkę prawie po same brzegi tym, co będzie potrzebne oraz tym, co bezpieczniej mieć, ale lepiej, aby nie było potrzebne. Łódka zatrzeszczała, silnik jęknął z rozpaczy na sam widok tego, co go znów czeka; no i „poszły konie po betonie” – te mechaniczne zatupały z żalem i wysiłkiem w silniku, a morze przywitało nas lekką bryzą spod łódki prosto w twarz. A to wszystko jeszcze przed szóstą rano.

Początek podróży zawsze jest piękny – wschodzące słońce zmywa swymi promieniami sen z zaspanego jeszcze oblicza ziemi i budzi płynącego swym ostrym światłem. Dziesięć minut później jest już zupełnie jasno, a słonko całkiem wysoko. Osłonięci dużą wyspą ...

Czytaj całość
 
Święto parafialne w Romie Drukuj Poleć znajomemu

Parafia Roma, jako że ma nazwę kojarząca się z Rzymem, ma za patronów świętych Piotra i Pawła. Jak co roku, w dniu ich wspomnienia było obchodzone święto parafialne. W tym roku miało ono jednak specyficzny wymiar.

Mianowicie parafianie z Romy postanowili wybudować nowy dom parafialny. Obecna plebania, wybudowana w latach 70., jest w tak opłakanym stanie, że nie nadaje się do remontu. Warunki klimatyczne, a przede wszystkim termity sprawiły, że dom jest zbyt niebezpieczny, aby w nim mieszkać.
W czasie ubiegłorocznego bierzmowania parafianie poprosili biskupa o wyrażenie zgody na budowę. Zgodę otrzymali, ale całe zadanie spoczywa na ich barkach.

Wierni w Romie wiedzą doskonale, że jeżeli plebania się zawali, staną się filią jednej z sąsiednich parafii. Pogłębiający się problem braku księży w diecezji sprawia, że wiele parafii jest łączonych bądź jeden ksiądz obsługuje kilka parafii.
Roma doświadczyła w swojej historii kilkunastu lat bez proboszcza i ludzie nie chcieliby, aby to się powtórzyło.

Taka idea budowy plebanii przez parafian jest chyba pierwsza...

Czytaj całość
 
O Hilldzie, wężu, śmierci i sangumie Drukuj Poleć znajomemu

Na imię miała Hilda, a zmarła po ukąszeniu jadowitego węża. Podobne problemy mają miejsce przy śmierci wielu ludzi.

Najpierw zaniedbanie choroby i brak pomocy choremu, później, gdy chory umrze – wielki płacz, żal, nagle jest pomoc, pieniądze, wszystko... dla zmarłego.
Następnie zazwyczaj wioskowy pogrzeb, żałoba, odszkodowanie, a przede wszystkim szukanie sangumy czyli tego, kto spowodował śmierć. Wzajemne obwinianie się i „duchowy strajk”, czyli pretensje do Pana Boga.

Hilda skończyła swoją edukację na drugiej klasie. Zamiast chodzić do szkoły pomagała rodzinie w biznesie kakaowym. Przy tym ukąsił ją wąż.
Rodzice, jak w wielu przypadkach, tłumaczyli się, że nie mają pieniędzy na edukację dzieci.
Ojciec Hildy pracuje w prywatnym przedsiębiorstwie w najbliższym miasteczku (Maprik), a mama zajmuje się domem i ogrodem, ale często – według sąsiadów – ulegała pokusie gry w karty (to taki lokalny hazard, obok bingo), marnując pieniądze.

Gdy wąż ukąsił Hildę w nogę, ta powiedziała o tym mamie, ale na początku myślano, że to nic poważnego. Później, gdy dziewczynka zaczęła mdleć, matka zabrała ją do katolickiej kliniki oddalonej od wioski około 1,5 km.
W przypadku ukąszenia, chory powinien być niesiony przez innych, gdyż w przeciwnym wypadku trucizna działa bardzo szybko. Niestety, nie było chętnych do pomocy, wszyscy ...

Czytaj całość
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 51 - 60 z 108
SMS misje