|
Meksyk
|
Ojcostwo - dar czy przygoda? |
|
|
|
Ojcostwo jest przygodą, jest ryzykiem, a w wielu przypadkach jest „złem koniecznym”, a dzieje się tak dlatego, że nie ma u nas szkół ani podręczników ani różnych instrukcji, które mogą nauczyć jak być dobrym ojcem albo matką.
Niejeden uczy się eksperymentując, ponieważ nigdy nie jest się pewnym, czy to, co robi się dla swych dzieci jest dobre. Czasami mama musi wejść w rolę ojca, a tato musi być mamą, ponieważ zdarzają się sytuacje, w których trzeba myśleć i działać w roli potrzebnej w danej chwili. Jako przykład można podać takie sytuacje jak: noszenie dziecka, ubieranie go, zmiana pieluszek, zwracanie uwagi dzieciom, zakazywanie różnych wybryków, odzywek.
Być ojcem lub matką to bardzo duża odpowiedzialność, ponieważ trzeba doglądać swych pociech w sposób właściwy dla każdego, uwzględniając jego upodobania, problemy i potrzeby, możliwości i ograniczenia, mówiąc krótko wszystkie aspekty jego życia.
Człowiek dorosły w swojej rodzinie nigdy nie przestaje być ojcem, choć równocześnie nigdy nie chce przestać być dzieckiem. Chce dawać, ale i czuć miłość, opiekę, bezpieczeństwo, pewność, że ktoś czuwa nad tobą i nic złego nie może ci się wydarzyć. Ta myśl mi towarzyszy, kiedy mówię o wielkiej odpowiedzialności rodzicielskiej.
Trzeba czuć konieczność opieki nad dziećmi, choć – prawdę mówiąc – czasami nie wiadomo jak to robić. Myślę, że aby być dobrym ojcem, trzeba żyć miłością, robić... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Nadzieja chorych |
|
|
|
Kilka miesięcy temu Teresita przyszła do nas cała roztrzęsiona. Jej Madrina (czyli chrzestna), która mieszka 12 km dalej, była bardzo chora.
Mieszka w nowej dzielnicy szeregowców, gdzie jeszcze nie wybudowano kościoła. „Więc może by ksiądz poszedł?" - spytała niepewnie. I pojechaliśmy samochodem jej męża, Margarito. Niestety, jej ciocia zmarła zanim mogłaby przyjąć Wiatyk i Sakrament Chorych.
Takich przypadków jest więcej. I nie pomogą łzy Teresity nad zmarłą krewną, bo zbyt silna jest tradycja, według której wciąż pokutuje strach przed księdzem, bo jakoby jest zwiastunem śmierci dla chorego. Kapłana trzeba przyprowadzić, ale dopiero kiedy już wiadomo, że krewny umiera. To sprawia, że często... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Meksyk - tradycja i chrześcijaństwo |
|
|
|
Podchodzi do ołtarza swobodnym krokiem, rozsiewając wokół pogodne spojrzenia. En el nombre del Padre, el Hijo y el Espiritu Santo - z „r" nie dość wibrującym, nie całkiem jeszcze meksykańskim, ale pewnym głosem wypowiedziane, rozpoczyna piątkową Mszę ślubną o 17.00.
Wierni na pewno słyszą śmieszne, polsko brzmiące dźwięki. Pobożne dońe z całych sił starają się zachować powagę i nie chichotać, jak Padre przeinacza akcent w słowie el papa i zamiast za czyjegoś ojca, modli się za ziemniaka. (Mała zmiana akcentu w słowie papa powoduje, że z taty z akcentowanego na ostatniej sylabie, robimy ziemniaka, gdzie akcent pada na pierwsze pa).
Padre Bartek, choć spalony meksykańskim słońcem na radosny mahoń, ze swoją blond czupryną wyróżnia się spośród parafian z „Nysy" (jak „po naszemu" nazywamy Nezahuatlcoyoatl) - jest jednak jednym z nich.
Kościół, w którym sprawuje posługę, w niczym nie przypomina pełnych przepychu kolonialnych katedr. Nie ma różowych piaskowców z Santa Priscilla w Taxco, nie spoglądają znad ołtarza złote anioły z Capilla del Rosario w Puebli, ani nie przytłaczają tłumy pielgrzymów z Guadalupe. Jest - gdyby nie pusta betonowa przestrzeń - przytulnie, kameralnie. Tylko pachną lilie i lekko skrzypią proste, drewniane ławki. Tu wszystko jest skromniejsze, czasem brzydsze może, ale prawdziwsze. Nawet panna młoda... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Doświadczenie wiary w Los Cajones |
|
|
|
30 lipca wyjechaliśmy pod opieką ks. Bartka na wycieczkę do stanu Guerrero Mexico. My – tzn. trzech szafarzy nadzwyczajnych, ministranci z parafii pw Matki Bożej Gromnicznej i ja – Maria Guadalupe.
Stan Guerrero znajduje się w południowo-wschodniej części Mexico. Jest podzielony na 7 regionów, takich jak: Centrum, Północ, Acapulco, Wybrzeże Małe, Wybrzeże Wielkie, Region Górski i Ziemia Gorąca. Wjeżdżając w ten region w pobliżu miasta Arcelia, znaleźliśmy się w jednej z ośmiu gmin w tym rejonie, na zachodzie stanu, który łączy się w tym miejscu ze stanem Estado de Mexico i Michoacan. Pani Franciszka i pan Antoni są rdzennymi mieszkańcami tej ziemi. W Arcelia mama Franciszki przyjęła nas z wielką radością i gościnnością. Tam byliśmy prawie przez cały pierwszy dzień, kąpiąc się w rzece i przeżywając kilka zabawnych chwil.
Był to też cudowny czas dla mnie, ponieważ upłynęło dużo czasu od momentu, kiedy ostatni raz słuchałam szumu płynącej rzeki. Ponadto solidnie wypoczęliśmy po podróży, która trwała około 7 godzin. To był czas, w którym, jak przypuszczałam, doznam nowych doświadczeń w pięknej przygodzie Bożej. Następnego dnia kąpaliśmy się w zimnej wodzie (to była jedna z małych ofiar, która mnie czekała, by spotkać Boga i samą siebie).
Arcelia leży w rejonie Ziemi Gorącej, gdzie króluje bujna zieleń. Temperatura waha się miedzy 25°C-30°C w ciągu roku. Przebywaliśmy tam w okresie deszczowym, więc było niemożliwe, żeby... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Już jest w Meksyku |
|
|
|
Po 13 godzinach lotu 23 sierpnia roku bieżącego ks. Grzegorz Szmit SAC po raz pierwszy postawił stopę na ziemi meksykańskiej. Jak zwykle samolot spóźnił się, choć nie tak bardzo jak w innych przypadkach. Jednak na nowego przybysza czekaliśmy dość długo, bo wyszedł jako jeden z ostatnich.
Jak się okazało, czekał długo na odbiór swojego bagażu, w którym część rzeczy nie dotrwała w stanie pierwotnym – pierwsze doświadczenie podróżnika – niezbyt mile. Ksiądz Grzegorz przywitał nas uśmiechem. Pojechaliśmy do miejsca jego przeznaczenia: Tenago del Aire – Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Miejsce blisko dwóch wulkanów, z których jeden wciąż jest czynny. Będzie tam, obok ks. Piotra i ks. Tadeusza, trzecim pallotynem. W tej chwili jest piątym księdzem, pallotynem z Polski w Mexico.
Następnego dnia odwiedziliśmy drugą placówkę pallotyńską, w Nezahualcoyotl. Tam nas przyjął ks. Zbyszek Zięba, proboszcz tejże parafii. Akurat parafianie urządzili małą fiestę w podziemiach kościoła z okazji imienin Bartłomieja, ale także szczodrze obdarzyli oklaskami ks. Grzegorza. I tu zaczęła się zabawa dla świeżo upieczonego misjonarza z nowym językiem, z nowym jedzeniem i z nowymi zwyczajami. Było sporo pytań do niego, zjadł też po raz pierwszy smaczną i ostrą un chile.
Potem była chwila odpoczynku przy zwiedzaniu małego ZOO blisko domu parafialnego. Następnie, żeby było jeszcze „pyszniej”, pani Pasita... |
|
Czytaj całość
|
|
| | «« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 51 - 60 z 79 |
|
|
|