Rozmowa z ks. Grzegorzem Szmitem SAC, misjonarzem w Meksyku
R. – Zacznijmy od krótkiej charakterystyki pracy Księdza.
K. – W Meksyku jestem od 4 lat. Na początku był 6-miesięczny kurs języka w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie i adaptacja w Tenango del Aire. Był to czas poznawania języka, kultury, zwyczajów, oswajania się z realiami meksykańskimi, a także poznawania ludzi, ich mentalności i parafii.
Jak wiele znaczy znajomość języka przekonałem się namacalnie.
Meksykanie mają w zwyczaju wychodzenie w plener, często całymi rodzinami i organizowania czegoś w rodzaju pikników. Pewnego razu wyszliśmy z grupą młodzieży z parafii na taki piknik. Wokół wybranego miejsca rosły wspaniałe kaktusy, których owoce są tam spożywane. Na skórze owoców jest mnóstwo małych kolców, o czym nie wiedziałem. Jeśli powchodzą w rękę, sprawiają wiele bólu, a bardzo trudno ich się pozbyć – trzeba ręce myć pumeksem, mocno szorować. Chciałem zerwać taki owoc i zjeść go. Młodzież krzyczała, żebym go nie dotykał, bo mi powchodzą kolce. Nie rozumiejąc jednak, co mówią, zignorowałem ostrzeżenia i zerwałem owoc ręką…
Przez tydzień nie mogłem niczego dotknąć, tak mnie bolała dłoń.
R. – Po krótkim okresie bycia wikariuszem…
K. – Byłem nim bardzo krótko, bo zaledwie półtora roku. Przypadła mi funkcja proboszcza i kustosza w Tenango. Przełożeni uznali, że...
To już drugie rekolekcje ministrantów w naszej krótkiej, bo niespelna dwuletniej historii grupy ministranckiej z Tenango del Aire. Małymi krokami ministranci wpisują się zarówno w codzienność naszej parafii i sanktuarium Jezusa Milosiernego, jak i w świadomość naszego małego pueblo.
Ważne, że są i chcą dać z siebie to, co mają najpiękniejszego – dar swoich młodych serc, pełnych chęci i zapału do współtworzenia Kościoła wTenango.
Na nasze rekolekcje wyjechaliśmy 21 maja do centrum rekolekcyjnego w Delicias. A więc w to samo miejsce co przed rokiem. Grupa liczyła siedemnaścioro dzieci - ministrantów i ministrantek oraz kilka mam (również moja) do pomocy w kuchni i opieki nad dzieciakami. Tak, tak - moja Mama z nami się wybrala, ale niekoniecznie do opieki nade mną - od 15 maja przebywa w Tenango i poznaje moje życie na misyjnym szlaku i życie tutejszych ludzi.
Tematem przewodnim naszych rekolekcji było zawolanie “Bądźmy razem dla Kościoła” . Nieprzypadkowo ten temat wybrałem. Nasza grupa obecnie liczy 24 ministrantów i ministrantek. Wielu młodych ludzi przewinęło się przez nią – niestety, nie wszyscy zostali i trwają, choć w zasadzie jest oczywiste, że nie wszyscy...
W tydzień po 14 lutego, w naszej parafii miało miejsce kolejne piękne i ciekawe wydarzenie. Tym wydarzeniem było odnowienie przyrzeczeń małżeńskich przez małżonków należących do naszej parafialnej grupy rodzin chrześcijańskich – „La Sagrada Familia” (Święta Rodzina), którą mam przyjemność prowadzić. Przez trzy spotkania małżonkowie przygotowywali się do tej uroczystości. Muszę tu zaznaczyć, że spotkana grupy odbywają się raz w miesiącu w każdą trzecią niedzielę miesiąca.
Spotkania przygotowujące polegały na analizie i przemyśleniu istoty Sakramentu Małżeństwa i słów przysięgi ślubnej. Taki swoisty powrót do tego co przyrzekli sobie przed laty, a zarazem refleksja nad przysięgą małżeńską i jej realizacją w codziennym życiu małżeńskim i rodzinnym.
W Meksyku dla jednych 14 lutego to „Dzień zakochanych”, „Dzień miłości”, a dla mnie i moich ministrantów to „Dia de amistad” – „Dzień przyjaźni”. I właśnie w atmosferze przyjaźni i koleżeństwa świętowaliśmy ten dzień.
Z pomocą rodziców udało nam się zorganizować kolację, na którą każda z mam przygotowała coś do jedzenia, oczywiście tradycyjnie po meksykańsku. Zaś ministranci i ministrantki kilka tygodni wcześniej losowali imiona kolegów i koleżanek z grupy, którym kupili prezenty, aby się podczas kolacji nimi wymienić. Z uwagi na czteroosobową przewagę dziewczynek w grupie ja wraz z ks. Bartkiem również zostaliśmy włączeni do losowania i przypadły nam po dwie ministrantki, tak aby każdy był zadowolony.
Misterium mortis - tajemnica śmierci dotknęła Polaków. Ta największa tajemnica ludzkości dotknęła nasz polski naród, każdego i każdą z nas. Tak w kraju jak i poza jego granicami.
I tu na meksykańskiej ziemi, gdzie posługujemy, zapłakały nasze serca i popłynęła modlitwa pełna bólu, ale i ufności w Bożą opatrzność nad naszym narodem i w miłosierdzie Boże dla kwiatu polskiej polityki, na czele z panem prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego Żoną.
11 kwietnia, w dzień Święta Bożego Miłosierdzia, wraz z licznie przybyłą Polonią meksykańską na czele z naszą panią ambasador Anną Niewiadomską, oraz pielgrzymami zgromadzonymi na Mszy Świętej w liczbie ok. 15 tys. pod przewodnictwem...