Strona główna arrow Korea Południowa
Korea Południowa
Trochę o Korei Południowej Drukuj Poleć znajomemu
Korea liczy prawie 50 mln mieszkańców, spośród których najwięcej ludzi wyznaje buddyzm - ok. 24 proc., wyznawcy Kościołów protestanckich stanowią ok. 18 proc. i katolicy 10,4 proc. Cały czas rośnie liczba katolików. Z drugiej strony prawie 50 proc. społeczeństwa nie jest związana z żadną religią. W większości nie są to ludzie niewierzący, ale całkowicie pochłonięci pracą, którym rodzice i dziadkowie nie przekazali wiary. Potrzebują oni bodźca do odkrycia sfery religijnej.

Koreańczycy są przede wszystkim narodem niezwykle pracowitym. Praca stoi u nich na pierwszym miejscu i tym samym jest to podstawowa różnica w porównaniu z Europejczykami. My nadal chyba – chcę w to wierzyć - na pierwszym miejscu stawiamy rodzinę a później pracę. W Korei taka postawa utrzymuje się od zakończenia wojny w 1953 r., kiedy kraj wszedł na drogę niezwykłego rozwoju gospodarczego. Liczy się dla nich praca jako przede wszystkim wysiłek wykonywany na rzecz narodu. Może to trochę denerwować, ale chyba należy zazdrościć Koreańczykom ich narodowej dumy. Widać to, gdy osiągają sukcesy...
Czytaj całość
 
List do Apostołów Bożego Miłosierdzia Drukuj Poleć znajomemu
Kochani Apostołowie Bożego Miłosierdzia! Obecna pogoda pełna słońca i łagodnego wiatru zachęca do wypraw w góry, czy do parku. Na Górze Miłosierdzia wszystko zachęca do chwalenia Pana. Tak, stworzony przez Boga świat jest bardzo piękny. I tak jak jest piękny, tak głosi wielkość swego Stwórcy.

Na tym świecie żyli i żyją pośród nas święci. Niektórych imiona znamy: np. męczennicy Andrea Kim i jego towarzysze czy Matka Teresa z Kalkuty, św. Wincenty Pallotti albo o. Maksymilian Maria Kolbe. Oni do dzisiaj mają wpływ na nas i na nasze życie.
Pozwólcie, że tym razem podzielę się z Wami, w jaki sposób św. Maksymilian miał wpływ na to, co się dzieje na Górze Miłosierdzia. Choć umarł ok. 70 lat temu, jednak nam pomaga do dziś.

Wszystko zaczęło się 15 lat temu (dokładnie w 1998 roku). Dostałem zaproszenie, by pojechać do Japonii i odwiedzić tam polskich franciszkanów, którzy w 1934 roku razem z o. Maksymilianem opuścili Polskę, by udać się do Japonii. Zakochany w Matce Bożej Maksymilian postanowił zdobyć cały świat dla Maryi. Tak, by każdy poznał Jezusa i razem z Maryją żył Jego słowem.

Wtedy ludzie w Europie myśleli, że świat po tej stronie kuli ziemskiej...
Czytaj całość
 
Co kraj to obyczaj Drukuj Poleć znajomemu
Pod koniec listopada 2013 roku nawet nie przypuszczałam, że tegoroczne Święta Bożego Narodzenia będą się czymś różniły od poprzednich. Jak co roku zaczęłam polowanie na prezenty i obmyślałam pomysły na świąteczne dekoracje. W wirze przygotowań, podczas rozmowy na Skype, brat zaproponował, abym go odwiedziła i pomogła z… prasowaniem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że góra ubrań piętrzyła się aż pod Seulem.

Pewnie większość uśmiechnęłaby się pobłażliwie i życzyłaby mu powodzenia. Ale dla mnie, wyznawczyni zasady „chcieć to móc”, ufającej, że „wiara nawet góry przenosi”, nie była to przeszkoda nie do pokonania. Z nieocenioną pomocą rodziny, już na następny dzień rezerwowałam bilet, a 20 grudnia 2013 roku wsiadałam do samolotu. I mimo, że niejedni stukali się w głowę na wiadomość o locie z szesnastogodzinną przerwą w Pradze, a inni uważali, że 45 minut na przesiadkę w drodze powrotnej to stanowczo za mało, ja miałam tylko jedno w głowie – już za chwilę zobaczę Jarka!

Zaraz po wylądowaniu pomyślałam sobie, że dawno się tyle nie modliłam, co podczas tego lotu. Głównym powodem był strach, czy „produkty wysokiego ryzyka”, takie jak: kiełbasa, ser, suszone grzyby czy makowiec, zwrócą uwagę celników i spowodują jakieś komplikacje. Na szczęście okazali się przychylni i wypuścili mnie w Seulu bez żadnych problemów, wprost w ramiona brata-misjonarza i sześcioosobowej reprezentacji grupy UPAL. To ich – Helenę, Ritę, Elę, Asię i Michała gościłam u siebie podczas ostatnich wakacji. Tym razem to oni (i siostra bliźniaczka Eli – Anna) chcieli mnie powitać i ugościć, najlepiej...
Czytaj całość
 
Kamsahamnida. Ola w Korei Południowej Drukuj Poleć znajomemu
Pod koniec listopada 2013 roku nawet nie przypuszczałam, że tegoroczne Święta Bożego Narodzenia będą się czymś różniły od poprzednich. Jak co roku zaczęłam polowanie na prezenty i obmyślałam pomysły na świąteczne dekoracje. W wirze przygotowywań, podczas rozmowy na Skype, brat zaproponował, abym go odwiedziła i pomogła z… prasowaniem. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że góra ubrań piętrzyła się aż pod Seulem.

Pewnie większość uśmiechnęłaby się pobłażliwie i życzyłaby mu powodzenia. Ale dla mnie, wyznawczyni zasady „chcieć to móc”, ufającej, że „wiara nawet góry przenosi”, nie była to przeszkoda nie do pokonania. Z nieocenioną pomocą rodziny, już na następny dzień rezerwowałam bilet, a 20 grudnia 2013 roku wsiadałam do samolotu. I mimo, że niejedni stukali się w głowę na wiadomość o locie z szesnastogodzinną przerwą w Pradze, a inni uważali, że 45 minut na przesiadkę w drodze powrotnej to stanowczo za mało, ja miałam tylko jedno w głowie – już za chwilę zobaczę Jarka!

Niby normalna rzecz – spotkanie z bratem… jednak nie w moim przypadku, bo od 1996 roku nasze kontakty są bardzo limitowane i, przynajmniej przeze mnie, z niecierpliwością oczekiwane. A wszystko przez...
Czytaj całość
 
Pokazać swoją wiarę. Ciąg dalszy z poprzedniego numeru Drukuj Poleć znajomemu
Red. – Jesteście tzw. młodzieżą pracującą. Czy wszyscy macie pracę?

W Korei urlopy są bardzo krótkie – maksymalnie do 2 tygodni dla wysokich stanowisk oraz 3 dni z okazji naj-większych świąt. My, jako młodzi, ze względu na wyjazd musieliśmy zrezygnować z pracy. Nie ma gwarancji, że ktoś będzie mógł powrócić w to samo miejsce. Mieliśmy krótkoterminowe umowy, więc łatwiej było zrezygno-wać. Było więcej osób chętnych do tego wyjazdu, ale zrezygnowały, gdyż otrzymały pracę lepszą, na dłuższy czas.

Michael – Obecnie spada liczba osób, które po studiach dostają pracę. Jesteśmy małym krajem, ale jest bardzo wielu ludzi. Większość mieszka w Seulu – to największe miasto i stolica kraju. Dlatego każdy chciałby tu znaleźć pracę. W Seulu mieszka 25% społeczeństwa. Jest walka o każde stanowisko, dlatego trzeba się uczyć...
Czytaj całość
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 21 - 30 z 68
SMS misje