Strona główna arrow Korea Południowa
Korea Południowa
Bóg daje łaskę Drukuj Poleć znajomemu
Dotarłem do Korei 11 miesięcy po ks. Zbyszku Wasińskim i Jurku Ciesielskim. Mieszkali u księży Maryknoll, a potem poszli pomagać w różnych parafiach osobno, żeby praktycznie uczyć się tego wspaniałego języka. Trudno było w tym czasie mówić o życiu wspólnotowym – spotykaliśmy się co jakiś czas i z powrotem uciekaliśmy do pracy. Mieszkałem tam przez rok.

Po 8 latach zdołaliśmy wynająć mieszkanie, byśmy wreszcie mogli rozpocząć działanie i życie jako wspólnota. Korea jest drugim krajem na świecie pod względem kosztów utrzymania.

Pewnego dnia ks. Jurek odebrał telefon. Nieznana osoba pytała czy chcemy ziemię w górach. Pewnie, że chcemy (jest bardzo droga)!
Pojechaliśmy – oglądaliśmy… Pamiętam, że było mokro od początku. Padało. A i rzekę trzeba było przejść w bród 2 razy, po kamieniach. Potem wspinaliśmy się stromo w gęstych zaroślach przez ok. 30 min. Na półce skalnej stała chata zbita z kilku płyt, od środka ściany miały płyty styropianu. Był to dom niewielkiej wspólnoty Trzeciego Zakonu Karmelitańskiego. Bez prądu i bez dojazdu. Ci ludzie pokazali nam kawałek ziemi - ok. 2000 piongów. Piong to...
Czytaj całość
 
Bóg nam błogosławi Drukuj Poleć znajomemu
Mówiąc o jubileuszu 25 lat obecności pallotynów w Korei, nie sposób nie wspomnieć jak zaczynaliśmy. A nie było łatwo.

Kiedy w 1990 r. z Jurkiem Ciesielskim jako pierwsi pallotyni wyjeżdżaliśmy do Korei (w następnym roku dojechał do nas ks. Paweł Zawadzki), w Polsce była jedna Prowincja pallotyńska – Chrystusa Króla. Ówczesny prowincjał, ks. Czesław Parzyszek SAC i Sekretarz ds. Misji, ks. Stanisław Kuraciński SAC, w porozumieniu z Księdzem Generałem, byli bardzo zdeterminowani, żeby otworzyć misję w Korei, gdyż w tym regionie świata, jeśli chodzi o pallotynów, była wielka biała plama. Toteż, po otrzymaniu zaproszenia, poczynione zostały plany i przeznaczone środki finansowe, by otworzyć pallotyńską misję w tym regionie świata.

W 1993 r. nastąpił podział polskiej Prowincji na dwie: Chrystusa Króla oraz Zwiastowania Pańskiego, przez co, już...
Czytaj całość
 
Opowieść o moim doświadczeniu religijnym Drukuj Poleć znajomemu
W grupach religijnych otrzymałem rany, z którymi sobie nie radzę - są tak głębokie.
Nie wiem, czym się tam zajmują. Po prostu chcę pójść.
Sam znalazłem, nigdzie o nic nie pytałem. Przyszedłem, tu,
do Oazy Miłosierdzia.


Dopiero po wielu dniach pilnego uczęszczania, w końcu trochę zacząłem rozumieć Adorację.
Msza w tym miejscu, gdzie nie ma zbyt wielu wiernych,
kaplica jest mała, jest spokojnie i przytulnie,
I ksiądz,
I kazanie ... powoli wypełniają mnie całego.
To Jezus, aby obdarzyć mnie słowami pocieszenia...
Czytaj całość
 
Posługa kapelana Drukuj Poleć znajomemu
Przez większą część mojej posługi w Korei moją podstawową pracą była posługa kapelana, którą podjąłem w czwartym roku naszego pobytu w Korei w szpitalu św. Wincentego á Paulo.

Ten największy w diecezji Suwon katolicki szpital prowadzą Siostry Miłosierdzia św. Wincentego á Paulo. Należy on, wraz z siedmioma innymi szpitalami i Wyższą Szkołą Medyczną, do Katolickiego Centrum Medycznego. Oprócz pracy w szpitalu odprawiałem Msze Święte dla Sióstr, które tuż obok miały swój Dom Generalny.

Posługa moja przypadła na czas prac związanych z budową nowego szpitala, czyli przebudową starych i budową nowych budynków, oraz wielu innych trudności i wyzwań. Podczas szczególnego natężenia prac słyszeliśmy czasem, nieskorych do narzekań Koreańczyków jak mówili, że trzeba mieć „niezłe zdrowie”, aby tu się leczyć.

Dla nas jako pallotynów prace budowlane okazały się korzystne, gdyż przy okazji Siostry zgodziły się na rozbudowę domu kapelana, który przez jakiś czas wynajmowaliśmy jako naszą siedzibę. W pracy szpitalnej...
Czytaj całość
 
Bóg moim drogowskazem Drukuj Poleć znajomemu
22 sierpnia 2001 roku o godzinie 12.00, w święto NMP Królowej, otworzyły się drzwi samolotu Lufthansy w porcie lotniczym zbudowanym na wyspie w Incheon, gdzie zakończyła się moja 15 godzinna podróż do dalekiej Azji (oddalonej od Polski 8000 km), do państwa, które nazywa się Republika Korei Południowej. Powitała mnie piękna pogoda - było już po porze deszczowej.

Po przejściu odprawy paszportowej i odebraniu bagażu skierowałem się w kierunku wyjścia, gdzie w hali przylotów oczekiwał na mnie ks. Zbyszek, który wtedy był rektorem i delegatem. Jeszcze na lotnisku nastąpiło pierwsze powitanie przez ks. Delegata oraz panie, które pomagały w naszej wspólnocie w Bundangu. Następne miało miejsce w domu naszej delegatury w Bundangu.

Chciałbym, aby te moje skromne 14 lat pracy i służby było też moim dziękczynieniem Panu Bogu, że było mi tu dane przyjechać i że zostałem zaakceptowany tutaj jako brat zakonny z dalekiej Polski przez moją codzienną modlitwę, pracę i służbę ludziom, którzy przychodzą codziennie do naszej kaplicy Jezusa Miłosiernego, aby się modlić indywidualnie czy grupowo w czasie adoracji w Godzinie Miłosierdzia czy też uczestnicząc we Mszy św. w Oazie Jezusa Miłosiernego. Tak bardzo utkwiły mi w pamięci...
Czytaj całość
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 1 - 10 z 68
SMS misje