|
Korea Południowa
|
Święto Parafialne w Boram (PNG) |
|
|
Mieliśmy ładne święto parafialne. Pan Bóg dał nam słońce, bo przez ostatnie tygodnie co dwa dni padało i dwa razy zalało kościół.
Przez poprzedzający tydzień ludzie się zorganizowali i przygotowali teren, tj. otoczenie kościoła i naszego domu.
Nie mamy kosiarki i nie chcemy jej kolejny raz (pierwszą zniszczyła fala tsunami, a odkupioną skradziono) kupować, żeby z jednej strony w ten sposób trochę „zmusić” ludzi do znalezienia złodzieja, a z drugiej, aby poczuli się odpowiedzialni za teren przykościelny. Bogu dzięki, przed świętem parafialnym zdali egzamin - wycięli trawę, uporządkowali otoczenie.
W sobotę postawiliśmy trzy namioty - dwa na ołtarz i jeden dla muzyków, którzy... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Słuchać Ewangelii sercem |
|
|
Minął właśnie miesiąc, od kiedy powróciłam do normalnego życia, ale tak naprawdę ciągle jeszcze śnię. Prawdopodobnie większość członków naszej grupy UPAL, która odbyła w tym roku pielgrzymkę dziękczynną za dwadzieścia lat pracy Księży Pallotynów w Korei do grobu Świętego Wincentego Pallottiego, czuje to samo.
W ubiegłym roku uczestniczyłam również w Pallotyńskim Forum Młodych w Rzymie. Był to czas końcowych egzaminów na uczelni, czas tworzenia pracy zaliczeniowej. W tym roku podobnie – nie miałam czasu na myślenie i planowanie wielu rzeczy. Jako że w czerwcu kończyłam studia, byłam fizycznie i psychicznie wykończona. Pomimo to próbowałam zebrać moje rozbiegane myśli, plany, marzenia, by scalić to wszystko w mojej głowie.
Teraz już wiem i jestem przekonana, że w tym wszystkim działało Boże Miłosierdzie. Nie było to poznawanie Boga drogą rozumową, ale jakże naturalnie spotkanie z Nim – odczuwanie Bożej obecności całą swoją osobą. Nie miałam innego wyboru, jak tylko powierzyć się bez reszty – oddać swoje wycieńczenie samemu Bogu i w ten sposób odpoczywać, pracować, uczyć się i spać przed Nim. Dla mnie nie było innej drogi, aby to wszystko ze sobą pogodzić.
Od momentu... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Zobaczyć prawdziwą siebie |
|
|
|
W początkach 2009 r., ksiądz Jarek podzielił się ze mną swoim pragnieniem rozpoczęcia spotkań młodzieży w pallotyńskim domu w Korei. Pomyślałam wtedy, że to świetny pomysł i nawet sama zaczęłam się z tym utożsamiać.
Od początku byłam jednak pełna obaw, czy jest możliwe by, w napiętym harmonogramie, jaki mają studenci, ktokolwiek z młodzieży znalazł czas na dodatkowe spotkania. Modliłam się w tej intencji, ale ciągle miałam mieszane uczucia, czy to może się udać. Kiedy ksiądz zaproponował mi uczestnictwo w Pallotyńskim Forum Młodych – a był to szalony czas mojego życia (koniec studiów – egzaminy), i na dodatek poprosił mnie o znalezienie sponsorów dla młodzieży, której nie stać na wyjazd, i zasugerował rozsyłanie maili do firm i korporacji – ciągle nie wierzyłam, że jest to możliwe. Chociaż zostałam wybrana do szczególnej „Bożej pracy”, chociaż bardzo mocno modliłam się o możliwość realizacji tej Dziękczynnej Pielgrzymki do Grobu Świętego Wincentego Pallottiego, wciąż byłam pełna obaw.
Jednak w tym roku Miłosierny Bóg, dając mi łaskę uczestnictwa w pielgrzymce, przypomniał mi, że ja nieustannie zapominam o Jego działaniu i właśnie Jego działanie kwestionuję swoimi wątpliwościami.
W czasie tegorocznej Pielgrzymki do Polski i Włoch, najbardziej utkwiło mi w pamięci uczestnictwo w Pieszej Pielgrzymce Diecezji Świdnickiej na Jasną Górę. W napiętym programie naszej dwudziestoczterodniowej pielgrzymki mieliśmy możliwość pielgrzymować trzy dni pieszo z Wałbrzycha do Zwróconej k. Ząbkowic Śląskich wraz z Grupą nr 6 – wychodzącą pod przewodnictwem pallotynów z Wałbrzycha. Wszyscy koreańscy uczestnicy naszej wyprawy po raz pierwszy w życiu mieli możliwość doświadczyć pielgrzymiego szlaku. Trzy dni pieszo, spanie... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Słuchać Ewangelii sercem |
|
|
Minął właśnie miesiąc, od kiedy powróciłam do normalnego życia, ale tak naprawdę ciągle jeszcze śnię. Prawdopodobnie większość członków naszej grupy UPAL, która odbyła w tym roku pielgrzymkę dziękczynną za dwadzieścia lat pracy Księży Pallotynów w Korei do grobu Świętego Wincentego Pallottiego, czuje to samo.
W ubiegłym roku uczestniczyłam również w Pallotyńskim Forum Młodych w Rzymie. Był to czas końcowych egzaminów na uczelni, czas tworzenia pracy zaliczeniowej. W tym roku podobnie – nie miałam czasu na myślenie i planowanie wielu rzeczy. Jako że w czerwcu kończyłam studia, byłam fizycznie i psychicznie wykończona. Pomimo to próbowałam zebrać moje rozbiegane myśli, plany, marzenia, by scalić to wszystko w mojej głowie.
Teraz już wiem i jestem przekonana, że w tym wszystkim działało Boże Miłosierdzie. Nie było to poznawanie Boga drogą rozumową, ale jakże naturalnie spotkanie z Nim – odczuwanie Bożej obecności całą swoją osobą. Nie miałam innego wyboru, jak tylko powierzyć się bez reszty – oddać swoje wycieńczenie samemu Bogu i w ten sposób odpoczywać, pracować, uczyć się i spać przed Nim. Dla mnie nie było innej drogi, aby to wszystko ze sobą pogodzić.
Od momentu... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Wielki prezent |
|
|
W Pallotyńskim Forum Młodzieży w Rzymie uczestniczyłam po raz pierwszy. Przyjechali młodzi ludzie z Korei, Polski, Portugalii.
Słyszałam, że w ubiegłych latach było więcej uczestników, ale pomimo tego czułam bardzo ciepłą atmosferę. Wiele rzeczy wydarzyło się podczas Forum.
Spomiędzy tych, które najbardziej zapamiętałam na myśl przychodzi mi Adoracja Najświętszego Sakramentu pewnego wieczoru. To była wspaniała modlitwa młodych ludzi, klęczących przed Bogiem. Młodzież z Portugalii i Polski grała i śpiewała piosenki. Podczas Adoracji, przed samym Panem Jezusem, zobaczyłam jedną ważną rzecz.
W obliczu Jezusa zorientowałam się, że od roku czuję się smutna – zupełnie nie znając i nie zdając sobie sprawy z przyczyny tego stanu. Podczas Adoracji, rozeznałam, że winą za ten stan była moja relacja (szczególnie to, że jej nie przeprosiłam) z babcią, która zmarła w ubiegłym roku. Zobaczyłam, że to zostało we mnie jak rana, która nie została zaleczona od momentu, kiedy zmarła.
W dniu Adoracji, poczułam, że w jakiś cudowny sposób, na nowo pokój i radość zaczęły wychodzić z mojego serca.
Czas, który spędziłam z młodymi, którzy pragną naśladować charyzmat Świętego Wincentego Pallottiego, pozostaje we mnie jak wielki prezent.
Hong Sun In Matylda |
|
| | «« start « poprz. 1 2 3 4 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 1 - 10 z 37 |
|
|
|