Strona główna arrow Pomagamy misjom
Pomagamy misjom
List z Amazonii Drukuj Poleć znajomemu

Wyjeżdżając do Brazylii marzyłem o pracy w Amazonii. Niestety, dotarłem tu dopiero w 25 roku mojej pracy misyjnej. Przez te lata pracowałem na różnych placówkach misyjnych, najdłużej w Rio de Janeiro, a także w Portugalii.

Po raz pierwszy znalazłem się w sytuacji, że misja jest utrzymywana w 99% z ofiar Współpracowników Misyjnych. Każdego dnia przychodzą tu dzieci i proszą o kawałek chleba, a raczej coś w rodzaju bułki razowej. Gdy ją otrzymują – jedzą z większym smakiem niż dzieci europejskie czekoladę., która wielu z nich przejadła się. Do tego chleba nie potrzeba żadnego masła czy innych dodatków. Ten chleb rozdajemy nie od siebie, ale w Waszym imieniu, ponieważ możemy go mieć dzięki Waszym ofiarom na misje.

Niedawno przyszli do nas przedstawiciele wspólnoty, oddalonej o jakieś 6 godzin płynięcia barką, prosząc, aby przyjechać do nich, bo już od 6 lat nie było tam księdza. Okazało się, że wspólnota ta...

Czytaj całość
 
Wyspiarska parafia Drukuj Poleć znajomemu

Od niedawna objęliśmy, a właściwie przejęliśmy od lokalnych księży, nową parafię – można ją nazwać „wyspiarską”, gdyż jej teren to wyspa Kairiru i okoliczne wyspy na Morzu Bismarcka. Posługę podjął ks. Dariusz Woźniak SAC.

Całe szczęście, że oznacza się on ogromnymi zdolnościami radzenia sobie w najtrudniejszych warunkach. Nie ma domu dla misjonarza. Ksiądz mieszka na farmie odległej ok. ½ godz. marszu od terenu stacji misyjnej, którą musi praktycznie od podstaw budować. Ma do obsługi 11 wysp na pełnym morzu, a do dyspozycji małą łódź motorową. Tę stację w latach 80-tych obsługiwali polscy werbiści i dla polskiego misjonarza rodacy wybudowali w stoczni gdyńskiej mały stateczek. Został ochrzczony „Black Madonna” („Czarna Madonna”). Kiedy polski księdz ze względów zdrowotnych musiał wrócić do kraju parafię, i stateczek, przejął kler lokalny. Niestety, nowi gospodarze nie myśleli...

Czytaj całość
 
List z Amazonii Drukuj Poleć znajomemu

Połowa roku w Amazonii to czsas obfitych opadów deszczu, ale i wytężonej pracy duszpasterskiej.

To także czas "wysokich wód" Amazonki, która zalewa na kilka miesięcy część przybrzeżnej faveli w Manaus. Woda podnosi się wówczas ok. 5 m, uniemożliwiając mieszkańcom normalne życie. Na ten okres, co roku, ks. Stanislaw Karjewski SAC wraz z Duszpasterstwem Dziecka (Pastoral da Crianca) organizuje dla dzieci z terenów zalanych przez Amazonkę zajęcia przedszkolne, połączone z zabawą, katechizacją oraz wyżywieniem. W zajęciach uczestniczy ponad 100 dzieci. W opiece nad nimi pomagają wolontariusze z parafii ks. Stanisława. Głównym zmartwieniem ks. Stanisława w tym okresie jest - skąd wziąć fundusze na zapewnienie podstawowego wyżywienia tym dzieciom. Jak do tej pory ludzie dobrej woli nie zawiedli.

Już od kilku lat ks. Stanisław organizuje "Festiwal katechetyczny", mający na celu zebranie funduszy na prowadzenie katechezy dla dzieci i młodzieży przygotowującej się do przyjęcia sakramentów: pierwszej Komunii św. i bierzmowania (na zakup książek, zeszytów, materiałów pomocniczych do katechezy). Wielu parafian bierze udział we wspólnej zabawie. Dochód jest uzyskiwany ze sprzedaży jedzenia oraz gry bingo, podczas której można wygrać np. młodego byka (żywego!), ważącego, bagatela, 200 kg.

Wylew Amazonki ma również swoje dobre strony. To właśnie dzięki temu ks. Józef Maślanka SAC może wyruszyć do swoich parafian w odległych osadach.

Z prośbą o modlitwę -
ks. Artur Karbowy SAC, misjonarz w Brazylii

 
Papuaskie drogi Drukuj Poleć znajomemu

Przejezdność dróg papuaskich w dużej mierze uzależniona jest od pogody. Gdy jest sucho, to, chociaż pełne dziur, są zwykle przejezdne, lecz kiedy droga jest mokra po deszczu, wtedy często samochód wpada czy raczej jest wciągany przez błotnistą maź w dziurę lub koleinę.

To niczym jazda po lodzie. Kiedy wyjeżdżam do wiosek w mojej parafii, szczególnie tych najdalszych, modlę się o dobrą pogodę, bym mógł przejechać.

Pewnego razu po kilku dniach ulewnych deszczy, zbliżał się dzień moich odwiedzin w wioskach na równinach w pobliżu rzeki Sepik. Moich modlitw o pogodę Pan Bóg wysłuchał i w dzień poprzedzający wyjazd była piękna, słoneczna pogoda. Zapakowałem samochód wszystkim, co było potrzebne na dwudniowy patrol misyjny i wyruszyłem. Dojechałem do podjazdu do rzeki, przez którą trzeba przejechać - rzeka znajduje się ok. 20 m niżej niż droga. Kiedy zobaczyłem podjazd byłem przerażony - koleiny zrobiły się bardzo głębokie i szerokie. Woda, płynąca nimi podczas niedawnych, obfitych opadów deszczu, zabrała wiele gruntu. Kilkakrotne próby przejechania nie powiodły się. Nie pomogło...

Czytaj całość
 
List z Papui Nowej Gwinei Drukuj Poleć znajomemu

Parafia Turinghi w Papui Nowej Gwinei jest dosyć dużą parafią, bo jest to teren o powierzchni ok. 30 na 30 km. Pod opieką misjonarza znajduje się 10 kościołów, do których schodzą się ludzie z ponad 20 wiosek.

Drogi są bardzo złe - gliniaste i żwirowe. W porze suchej misjonarz jest w stanie dotrzeć samochodem prawie wszędzie, gdzie są drogi. W czasie pory mokrej, która trwa przez większą część roku samochodem dotrzeć gdziekolwiek jest niemożliwością, bo drogi z gliniastych zmieniają się w grzęzawisko, a niektóre stają się rzekami. A bywa i tak, że dojeżdża się do niewielkiej rzeki, gdzie przejechać można było po mostku, a tu wody tyle, że po mostku nie ma śladu. Dookoła busz, nie ma możliwości objazdu. A wierni po drugiej stronie rzeki czekają! Z powodu...

Czytaj całość
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 21 - 30 z 38