|
Pomagamy misjom
|
List z Białorusi |
|
|
|
Szczęśliwy jest świat, w którym rozbrzmiewa śmiech dzieci.W naszym mieście jest dużo dzieci, nie wszystkie jednak są uśmiechnięte i szczęśliwe.
Dzieci te traktujemy ze szczególną troską. Oprócz tego, że uczymy je o Panu Bogu i o Jego miłości, chcemy zadbać o ich podstawowe potrzeby - by nie chodziły głodne. Chcemy, by kawałek chleba lub garść cukierków nie były dla nich marzeniem.
Prowadzimy dożywianie dla dzieci z rodzin biednych i wielodzietnych i już wcześniej prosiliśmy o pomoc Drogich Czytelników "Horyzontów Misyjnych". Za dotychczasowe wsparcie serdeczne "Bóg zapłać".
Na obecny czas pokrycie wszystkich kosztów, związanych z utrzymaniem kuchni dla biednych, przekracza nasze możliwości finansowe. Bez Waszego wsparcia będziemy musieli zmniejszyć ilości dokarmianych dzieci lub na jakiś czas zamknąć stołówkę.
Praca dla tych najmniejszych daje wiele radości, a nagrodą jest serdeczny uśmiech, zwyczajne "dziękuję" lub obiad zjedzony przez dzieci z ogromnym apetytem.
Wszelkich Ofiarodawców otaczamy naszą modlitwą i dziękujemy za Wasze otwarte serca. Szczęść Boże!
Księża Pallotyni z Woronowa, Białoruś |
|
|
List z Papui Nowej Gwinei |
|
|
|
Od niedawna objęliśmy, a właściwie przejęliśmy od lokalnych księży, nową parafię – można ją nazwać „wyspiarską”, gdyż jej teren to wyspa Kairiru i okoliczne wyspy na Morzu Bismarcka. Posługę podjął ks. Dariusz Woźniak SAC.
Całe szczęście, że oznacza się on ogromnymi zdolnościami radzenia sobie w najtrudniejszych warunkach. Nie ma domu dla misjonarza. Ksiądz mieszka na farmie odległej ok. ½ godz. marszu od terenu stacji misyjnej, którą musi praktycznie od podstaw budować. Ma do obsługi 11 wysp na pełnym morzu, a do dyspozycji małą łódź motorową. Tę stację w latach 80-tych obsługiwali polscy werbiści i dla polskiego misjonarza rodacy wybudowali w stoczni gdyńskiej mały stateczek. Został ochrzczony „Black Madonna” („Czarna Madonna”). Kiedy polski księdz ze względów... |
|
Czytaj całość
|
|
|
List z Amazonii |
|
|
|
Wyjeżdżając do Brazylii marzyłem o pracy w Amazonii. Niestety, dotarłem tu dopiero w 25 roku mojej pracy misyjnej. Przez te lata pracowałem na różnych placówkach misyjnych, najdłużej w Rio de Janeiro, a także w Portugalii.
Po raz pierwszy znalazłem się w sytuacji, że misja jest utrzymywana w 99% z ofiar Współpracowników Misyjnych. Każdego dnia przychodzą tu dzieci i proszą o kawałek chleba, a raczej coś w rodzaju bułki razowej. Gdy ją otrzymują – jedzą z większym smakiem niż dzieci europejskie czekoladę., która wielu z nich przejadła się. Do tego chleba nie potrzeba żadnego masła czy innych dodatków. Ten chleb rozdajemy nie od siebie, ale w Waszym imieniu, ponieważ możemy go mieć dzięki Waszym ofiarom na misje.
Niedawno przyszli do nas przedstawiciele wspólnoty, oddalonej o jakieś 6 godzin płynięcia barką, prosząc, aby przyjechać do nich, bo już od 6 lat nie było tam księdza. Okazało się, że wspólnota ta... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Wyspiarska parafia |
|
|
|
Od niedawna objęliśmy, a właściwie przejęliśmy od lokalnych księży, nową parafię – można ją nazwać „wyspiarską”, gdyż jej teren to wyspa Kairiru i okoliczne wyspy na Morzu Bismarcka. Posługę podjął ks. Dariusz Woźniak SAC.
Całe szczęście, że oznacza się on ogromnymi zdolnościami radzenia sobie w najtrudniejszych warunkach. Nie ma domu dla misjonarza. Ksiądz mieszka na farmie odległej ok. ½ godz. marszu od terenu stacji misyjnej, którą musi praktycznie od podstaw budować. Ma do obsługi 11 wysp na pełnym morzu, a do dyspozycji małą łódź motorową. Tę stację w latach 80-tych obsługiwali polscy werbiści i dla polskiego misjonarza rodacy wybudowali w stoczni gdyńskiej mały stateczek. Został ochrzczony „Black Madonna” („Czarna Madonna”). Kiedy polski księdz ze względów zdrowotnych musiał wrócić do kraju parafię, i stateczek, przejął kler lokalny. Niestety, nowi gospodarze nie myśleli... |
|
Czytaj całość
|
|
|
List z Amazonii |
|
|
|
Połowa roku w Amazonii to czsas obfitych opadów deszczu, ale i wytężonej pracy duszpasterskiej.
To także czas "wysokich wód" Amazonki, która zalewa na kilka miesięcy część przybrzeżnej faveli w Manaus. Woda podnosi się wówczas ok. 5 m, uniemożliwiając mieszkańcom normalne życie. Na ten okres, co roku, ks. Stanislaw Karjewski SAC wraz z Duszpasterstwem Dziecka (Pastoral da Crianca) organizuje dla dzieci z terenów zalanych przez Amazonkę zajęcia przedszkolne, połączone z zabawą, katechizacją oraz wyżywieniem. W zajęciach uczestniczy ponad 100 dzieci. W opiece nad nimi pomagają wolontariusze z parafii ks. Stanisława. Głównym zmartwieniem ks. Stanisława w tym okresie jest - skąd wziąć fundusze na zapewnienie podstawowego wyżywienia tym dzieciom. Jak do tej pory ludzie dobrej woli nie zawiedli.
Już od kilku lat ks. Stanisław organizuje "Festiwal katechetyczny", mający na celu zebranie funduszy na prowadzenie katechezy dla dzieci i młodzieży przygotowującej się do przyjęcia sakramentów: pierwszej Komunii św. i bierzmowania (na zakup książek, zeszytów, materiałów pomocniczych do katechezy). Wielu parafian bierze udział we wspólnej zabawie. Dochód jest uzyskiwany ze sprzedaży jedzenia oraz gry bingo, podczas której można wygrać np. młodego byka (żywego!), ważącego, bagatela, 200 kg.
Wylew Amazonki ma również swoje dobre strony. To właśnie dzięki temu ks. Józef Maślanka SAC może wyruszyć do swoich parafian w odległych osadach.
Z prośbą o modlitwę - ks. Artur Karbowy SAC, misjonarz w Brazylii |
|
| | «« start « poprz. 1 2 3 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 11 - 20 z 29 |
|
|
|
Tego autora |
|
Brak artykułów |
|
Z tego kraju |
|
Brak artykułów |
|