Strona główna arrow Warto przemyśleć
Warto przemyśleć
Betlejem - miejsce dla Chrystusa Drukuj Poleć znajomemu

Dlaczego dzień narodzenia się Boga jest dniem nieprzyjęcia Boga przez człowieka?
Sprowadzamy tajemnicę narodzenia Chrystusa na poziom ludzkich serc: „Przyszedł do swoich".
Myślimy o tych, którzy zamknęli przed Nim drzwi wewnętrzne, i pytamy: dlaczego?
Tyle, tyle, tyle możliwych odpowiedzi, argumentów, powodów. Nie potrafi ich objąć nasza ludzka świadomość.

Tylko Wszechmocny przenika do końca serce i sumienie każdego człowieka. Tylko On. I tylko Ten odwiecznie Narodzony: tylko Syn. Wszak „cały sąd przekazał Synowi" (J 5, 22).

My, ludzie pochyleni raz jeszcze nad betlejemską Tajemnicą, możemy tylko myśleć z bólem, jak wiele stracili owi mieszkańcy „miasta Dawidowego" przez to, że nie otwarli drzwi.
Jak wiele traci każdy człowiek, który nie dopuści Chrystusowi urodzić się pod dachem swego serca: Światłości prawdziwej, która oświeca każdego człowieka na ten świat przychodzącego (por. J 1, 9).

Jak wiele traci człowiek, gdy nie spotka się z Nim – i nie zobaczy w Nim Ojca. Bóg bowiem ...

Czytaj całość
 
Krzyż Drukuj Poleć znajomemu
Przyśnił mi się krzyż
którego jedno ramię było krótkie
a drugie nieskończenie długie


Niektórzy mówią
że to jest łatwe
Problemy są już za nas rozstrzygnięte
brzemię jest lekkie i wszelka łza
będzie otarta
wystarczy
przeżyć życie od początku do końca
a potem już obudzić się do wieczności

Lecz ja ciągle dźwigam to drugie ramię
ramię nieskończone
i wiem że co jest lekkie jest brzemieniem
a co ma być otarte jest łzą
większą od planety
są dni bardziej marudne
od wieczności

I nie umiem sobie wyobrazić śmierci
która jest przebudzeniem
ciemności
która jest światłem chwili
która jest nieśmiertelnością
i miłości która nie jest Tobą

Anna Kamieńska
 
Pozwólcie się objąć miłości Chrystusa Drukuj Poleć znajomemu

Pozwólcie się objąć miłości Chrystusa i uznajcie Kościół za swój dom. Nikt nie powinien pozostać na zewnątrz, jako że od dnia Zesłania Ducha Świętego Kościół stał się jeden i powszechny.
Benedykt XVI

 
Betania - wskrzeszenie Łazarza Drukuj Poleć znajomemu

Pozostajemy w Betanii. W kościele panuje półmrok. Nie ma tu okien. Jedynie z samej góry dostaje się odrobina światła dziennego. Czuję się trochę jak w grobie. Tak zaplanował architekt. To ma mi pomóc lepiej spotkać się z tajemnicą wskrzeszenia Łazarza.

Tak jak mozaika na ścianie, przedstawiająca go wychodzącego z grobu. Po raz kolejny czytam w Piśmie Świętym opis tego wydarzenia (J11,1-44). I po raz kolejny łapię się na tym, że wciąż nie rozumiem, dlaczego Jezus zapłakał.
Czyżby zapomniał słów, które nie tak dawno temu powiedział do swoich uczniów, że choroba ta nie zmierza do śmierci, ale ku chwale Bożej?
Czyżby zapomniał, że tym razem przyszedł do Betanii przede wszystkim po to, aby „obudzić” Łazarza?
Czyżby Jezus nie pamiętał o zmartwychwstaniu, o którym dopiero co rozmawiał z Martą?

Pojawia się tyle pytań. Pochylam głowę jeszcze niżej, w pokorze wyruszając na poszukiwanie odpowiedzi.
Oczywiste jest, że Jezus staje wobec tajemnicy śmierci przyjaciela tak, jak staje każdy człowiek. Jego płacz jest tak bardzo ludzki. Tu Jezusa rozumiemy. ...Odszedł przyjaciel. Wraz z nim odchodzą wspomnienia wspaniałych wspólnie przeżytych chwil. Więcej ich nie będzie. Nasz smutek potęguje widok płaczącej rodziny. Śmierć powoduje cierpienie tylu osób. Może i ty wciąż jeszcze płaczesz po śmierci brata, matki, dziecka lub męża. Rozumiesz więc dobrze płacz Jezusa nad grobem przyjaciela. „Patrzcie jak go kochał”- mówią widząc płacz Jezusa obecni.

Tylko, że Jezus nie jest jedynie człowiekiem. Jest także Synem Bożym. Będąc w pełni człowiekiem, nie przestaje być Bogiem. Zatem płacz Jezusa nie jest zwykłym płaczem nad grobem przyjaciela. Nie jest jedynie wyrazem bezsilności wobec śmierci.
Jezus nie płacze z niemocy. Tak, to wydaje się coraz bardziej oczywiste. W poszukiwaniu odpowiedzi zmyliły nas trochę słowa otaczających Jezusa: „Patrzcie, jak go miłował”. Słowa prawdziwe, ale zbyt mocno przytrzymujące nas przy jedynie ludzkim spojrzeniu na to wydarzenie.

Powodem płaczu Jezusa nie może być jedynie śmierć Łazarza. To nie jest tylko płacz z żalu, bezsilności i bólu. Prawdę tę pomaga nam odkryć długi opis poprzedzający wskrzeszenie Łazarza. Jego słowa skierowane do apostołów, Jego dialog z Martą.

Jezus płacze jako Bóg-Człowiek. Płacze nad śmiercią, ale nie tylko Łazarza. Płacze nad śmiercią, której Bóg Stwórca nie zaplanował powołując świat do istnienia.
Śmierć jest skutkiem nieposłuszeństwa człowieka. Zaistniała na świecie dopiero po grzechu pierworodnym.
A wraz z nią ból i cierpienie. Gdy człowiek poprzez swój wybór odrzucił ojcowską miłość Boga. Stąd płacz Jezusa.

Stojąc przed grobem Łazarza Jezus widzi o wiele więcej. Całe dzieje ludzkości. Oto dzieci umierające w ramionach matek. Oto małżonkowie rozrywani przez śmierć. Oto wojny, głód, zarazy i wszystkie inne nieszczęścia zaistniałe na ziemi po grzechu pierworodnym.

Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek zapłakał w Betanii nad losem człowieka tak często wybierającego grzech i śmierć zamiast życia. Zapłakał z troski i miłości jako Stwórca nad swymi stworzeniami, jako Ojciec nad dziećmi. To płacz spowodowany bólem całych dziejów ludzkości.

Stojący obok Jezusa nie mogli słyszeć Jego myśli. Jezus tłumaczy Marcie: „Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem”. Bo Jezus jest Panem Śmierci. Pokazuje to wskrzeszając Łazarza. To zapowiedź całkowitego zwycięstwa nad śmiercią. „Kto we mnie wierzy, nie umrze na wieki”.

Jezus jest naszą Nadzieją. Już mogę podnieść głowę. Znalazłem odpowiedź. Wiem też, że i ja stając nad grobem przyjaciela mam prawo zapłakać. I wcale to nie będzie świadczyło o moim braku wiary w zmartwychwstanie.

Ks. Piotr Nowicki SAC

Czytaj całość
 
Betania - gest serca wobec Jezusa Drukuj Poleć znajomemu

Jesteśmy w Betanii. Na dłużej zatrzymują nas mozaiki na wewnętrznych ścianach świątyni, wzniesionej tu w 1953 roku na gruzach poprzednich kościołów z IV i XII wieku. Ponad drzwiami wejściowymi widzimy scenę uczty.

Obok siedzącego Jezusa rozpoznajemy Łazarza. U stołu usługuje Marta. A my szczególną uwagę zwracamy na Marię. Właśnie rozbiła flakonik wspaniałego olejku nardowego i namaszcza Jezusa. Jej gest zauważają wszyscy.

Ten niezwykły gest Marii wobec Jezusa wyzwala emocje u pozostałych biesiadników. Może najpierw jej zazdroszczą. Przecież wszyscy są pod wrażeniem słów i czynów Mistrza, a jedynie ona wpadła na taki pomysł.
Nie umieją cieszyć się jej gestem, nie myślą o wspaniałości Pana, o tym, że wart jest wszystkiego, co mamy najcenniejsze.

Myślą o sobie. Chcą się usprawiedliwić. Nawet kosztem Marii. „Niepotrzebnie to uczyniła”. Już im lepiej. Już nie czują dyskomfortu. Nawzajem poprawiają sobie samopoczucie: „Lepiej by było rozdać te pieniądze ubogim”. Nie rozumieją, że dla Jezusa warto stracić głowę.

Dla Marii Jezus jest bardziej wartościowy, aniżeli wszystko, co posiada. I nie wstydzi się...

Czytaj całość
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 31 - 40 z 58