Strona główna arrow Nauczanie
Nauczanie
Misyjna natura Kościoła Drukuj Poleć znajomemu

„Kościół przyniósł Polsce Chrystusa – to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. (...) I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu na ziemi.”

Tak wołał papież do Polaków 2 czerwca 1979 r. Jednak wołanie to jest skierowane do całego świata. Jest przedłużeniem, programowego w tym pontyfikacie, wołania: „Otwórzcie drzwi Odkupicielowi”. Wpisuje się w nie misyjna posługa polskich pallotynów, którą pełnią posłuszni wezwaniu Chrystusa: „Idźcie i głoście...” (por. Mk 16,15), uczestnicząc w charyzmacie św. W. Pallottiego. Spełniają też swój osobisty misyjny charyzmat, którym zostali obdarowani przez Ducha Świętego. Czynią tak posłani przez Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa.

Tak jak ponad tysiąc lat temu Kościół przyniósł Polsce Chrystusa, tak przez nich ten sam Kościół niesie ludziom na różnych kontynentach Chrystusa, którego ci ludzie nie znają, choć często w głębi swoich serc i na swój sposób doświadczają. Wierni swojemu sercu (sumieniu), kierują się Bożym prawem, o czym wspomina św. Paweł (Rz 2,14).

„Kościół jest misyjny ze swej natury (DM 2), a więc cały Kościół jest obdarowany charyzmatem misyjnym; cały Kościół – wszyscy ochrzczeni. Charyzmat jest darem...

Czytaj całość
 
Być bogatym przezd Bogiem Drukuj Poleć znajomemu

Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia (Łk 12, 15) ostrzega Jezus, a następnie opowiada przypowieść o zamożnym człowieku; przypowieść, która miała ten problem przybliżyć.

Proszę zauważyć, że przypowieść ta pokazuje człowieka, który myśli tylko o tym, co posiada. Nie ma tu innych ludzi i prawdziwych potrzeb. Jest tylko ON: dumny z tego, co posiada i nie mogący pomieścić swych „zbiorów” w spichlerzu. Że chce zbudować nowe, większe spichlerze, zdaje się być decyzją raczej rozsądną, ale postawa: I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj – świadczy o jego egoizmie. To właśnie dlatego padają takie ostre słowa Jezusa: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem – kończy Jezus.

Jezus wyraźnie nam mówi, kto Mu się podoba, a kto Mu się nie podoba. Podoba Mu się ten, kto pragnie być „bogatym przed Bogiem”; nie podoba Mu się ten, „kto skarby gromadzi jeno dla siebie”. Bo człowiek, który gromadzi tylko dla siebie, tak naprawdę jest bardzo biedny. Przed Bogiem stanie z pustymi rękami. A dobra, które tak długo zbierał, które tak chował przed innymi, którym poświęcił życie – i tak staną się własnością innych.

Oczywista, każdy z nas „gromadzi” i nie sposób „nie gromadzić”. Żeby dać; żeby się podzielić, trzeba ...

Czytaj całość
 
Orędzie Benedykta XVI na LXXXI Światowy Dzień Misyjny Drukuj Poleć znajomemu

WSZYSTKIE KOŚCIOŁY DLA CAŁEGO ŚWIATA

Drodzy Bracia i Siostry!
Z okazji tegorocznego Światowego Dnia Misyjnego pragnę zaprosić cały Lud Boży – pasterzy, kapłanów, zakonników, zakonnice i świeckich – do wspólnej refleksji nad tym, jak pilnie potrzebna i jak ważna jest również dzisiaj działalność misyjna Kościoła. Słowa, w których Jezus Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały przekazał posłannictwo misyjne apostołom przed swoim wniebowstąpieniem, nadal brzmią dla nas jak powszechne wezwanie i naglący nakaz: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 19-20).

W trudach ewangelizacji umacnia nas i wspomaga przekonanie, że On sam, Pan żniwa, jest z nami i nieustannie prowadzi swój lud. To Chrystus jest niewyczerpanym źródłem misji Kościoła. W tym roku jeszcze jedna okoliczność przynagla nas do wzmożonego wysiłku misyjnego: obchodzimy mianowicie 50. rocznicę publikacji Encykliki Fidei donum sługi Bożego Piusa XII, która wzywała i zachęcała Kościoły do współpracy na rzecz misji ad gentes.

„Wszystkie Kościoły dla całego świata” – tak brzmi temat najbliższego Światowego Dnia Misyjnego. Jest to wezwanie skierowane do Kościołów lokalnych na każdym kontynencie, aby wspólnie uświadomiły sobie, jak pilna jest potrzeba podjęcia na nowo pracy misyjnej w obliczu licznych i trudnych wyzwań naszej epoki. Zmieniły się oczywiście warunki, w jakich żyje ludzkość, a w minionych dziesięcioleciach, zwłaszcza od czasu Soboru Watykańskiego II, podjęto ogromny wysiłek na rzecz rozpowszechniania Ewangelii. Mimo to musimy jeszcze wiele dokonać, aby odpowiedzieć na misyjne wezwanie, jakie Chrystus kieruje niestrudzenie do każdego ochrzczonego. ...

 

Czytaj całość
 
Kościół potrzebuje młodych Drukuj Poleć znajomemu

Fragmenty przemówienia Benedykta XVI wygłoszonego na spotkaniu z młodzieżą w São Paulo

Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim... Potem przyjdź i chodź za Mną (Mt 19, 21).

Dziś pragnę rozważyć wraz z wami tekst św. Mateusza (por. 19,16-22), którego wysłuchaliśmy przed chwilą. Mówi on o młodzieńcu, który wybiegł na spotkanie Jezusa. Na podkreślenie zasługuje jego niecierpliwość.

W tym młodym człowieku widzę was wszystkich, młodzi z Brazylii i z Ameryki Łacińskiej. Przybyliście na nasze spotkanie z różnych rejonów tego kontynentu. Chcecie usłyszeć z ust papieża słowa samego Jezusa. Chcecie Mu zadać kluczowe pytanie, o którym mówi Ewangelia. To samo, które postawił młody człowiek, który wybiegł Jezusowi na spotkanie: Co zrobić, aby osiągnąć życie wieczne?

Chciałbym wspólnie z wami zgłębić to pytanie. Chodzi o życie. Życie, które jest w was, jest ekspansywne i piękne. Co zrobić z nim? Jak przeżyć je w pełni? Natychmiast pojmujemy, w samym sformułowaniu tego pytania, że nie wystarcza „tu” i „teraz”; innymi słowy, nie jesteśmy w stanie sprowadzić naszego życia do czasu i przestrzeni, choćbyśmy starali się poszerzyć jego horyzonty.
Życie nas przerasta. Inaczej mówiąc: my chcemy żyć, a nie umierać. Czujemy, że coś mówi nam, iż życie jest wieczne i że należy przyłożyć się, aby tak się stało. Zatem jest ono w naszych rękach i w pewnym sensie zależy od naszej decyzji.

Pytanie z Ewangelii nie dotyczy jedynie przyszłości. Nie dotyczy wyłącznie tego, co stanie się po śmierci. Przeciwnie, istnieje zadanie związane z teraźniejszością, tu i teraz, które ma zagwarantować autentyczność, a co za tym idzie przyszłość. W skrócie, stawia ono pod znakiem zapytania sens życia. Dlatego musi zostać sformułowane następująco: co muszę uczynić, aby moje życie miało sens? To znaczy: jak mam żyć, aby zbierać w pełni owoce życia? Albo jeszcze inaczej: co mam robić, aby moje życie nie upływało nadaremnie?

Jezus jako jedyny może dać nam odpowiedź, ponieważ jest jedynym, który może zapewnić nam życie wieczne. Dlatego jest także jedynym, który potrafi ukazać sens obecnego życia i nadać mu pełnię treści. Jednakże przed udzieleniem odpowiedzi Jezus zastanawia się nad pytaniem młodzieńca z bardzo istotnego punktu widzenia: dlaczego pytasz Mnie o dobro? W pytaniu tym tkwi klucz do odpowiedzi.

Młodzieniec wyczuwa, że Jezus jest dobry i jest nauczycielem. Nauczycielem, który nie zwodzi. My jesteśmy tutaj, ponieważ jesteśmy także przekonani: Jezus jest dobry. Być może nie potrafimy w pełni wytłumaczyć przyczyny tego odczucia, pewne jest jednak, że zbliża nas ono do Niego i otwiera nas na Jego naukę: dobrego nauczyciela. Kto zna dobro, to znaczy, że miłuje. A kto miłuje, zgodnie z trafnym wyrażeniem św. Jana, ten zna Boga (por. 1 J 4, 7). Młodzieniec z Ewangelii wyczuwał Boga w Jezusie Chrystusie.

Jezus zapewnia nas, że tylko Bóg jest dobry. Być otwartym na dobroć oznacza przyjmować Boga. Tym samym zachęca nas On do ujrzenia Boga we wszystkich rzeczach i we wszystkich wydarzeniach, nawet tam, gdzie większość widzi jedynie nieobecność Boga. Widząc piękno stworzeń i stwierdzając obecność w nich wszystkich dobroci, nie sposób nie uwierzyć w Boga i nie doświadczyć Jego zbawczej i pocieszającej obecności. Gdyby udało nam się ujrzeć całe dobro, jakie istnieje na świecie, a tym bardziej zaznać dobra, jakie pochodzi od samego Boga, nie przestalibyśmy nigdy zbliżać się do Niego, wysławiać Go i składać Mu dziękczynienie. On napełnia nas nieustannie radością i dobrami. Jego radość jest naszą siłą.

Jednakże my poznajemy jedynie w pewnej mierze. Aby zrozumieć dobro, potrzebujemy pomocy, jaką Kościół okazuje nam przy wielu okazjach, przede wszystkim w katechezie. Sam Jezus ukazuje to, co jest dla nas dobre, dając nam swoją pierwszą katechezę. „Jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania” (Mt 19,17). Wychodzi On od wiedzy, jaką młodzieniec niewątpliwie otrzymał od swej rodziny i od Synagogi: zna on bowiem przykazania. Prowadzą one do życia, to znaczy zapewniają nam autentyczność. Są wielkim drogowskazami, które wskazują nam właściwą drogę. Kto przestrzega przykazań, ten jest na drodze Boga.

Nie wystarczy jednak ich znajomość. Świadectwo jest więcej warte od wiedzy, czyli jest samym zastosowaniem wiedzy. Przykazania nie są narzucone z zewnątrz, nie pomniejszają naszej wolności. Przeciwnie: stanowią żywe bodźce wewnętrzne, które popychają nas do działania w określonym kierunku. U ich podstaw znajdują się łaska i natura, które nie pozwalają nam się zatrzymywać. Musimy maszerować. Jesteśmy pobudzani do tego, by robić coś, aby się zrealizować. Zrealizować się w działaniu to w rzeczywistości stać się kimś rzeczywistym. W dużej części od samej młodości jesteśmy tym, czy chcemy być. Jesteśmy, by tak rzec, dziełem naszych własnych rąk.

(...) Młodzieniec z Ewangelii był dobry. Szedł drogą Boga. Dlatego Jezus, spojrzawszy na niego, umiłował go. Uznawszy, że Jezus był dobry, dał dowód, że i on był dobry. Doświadczył dobroci, a tym samym i Boga. (...)

Lata, które przeżywacie, to lata przygotowujące waszą przyszłość. „Jutro” zależy w dużym stopniu od tego, jak przeżywacie „dziś” swej młodości. Przed sobą, moi najdrożsi młodzi, macie życie, które chcemy, aby było jak najdłuższe; jest ono jednak tylko jedno, jest jedyne: nie pozwólcie, by upłynęło nadaremnie, nie marnujcie go. Żyjcie z entuzjazmem, z radością, ale przede wszystkim z poczuciem odpowiedzialności. (...) Możecie zostać głównymi postaciami nowego społeczeństwa, jeśli spróbujecie wcielać w życie konkretną postawę zainspirowaną powszechnymi wartościami moralnymi, ale też osobiste zaangażowanie w formację ludzką i duchową o życiowej wadze. Mężczyzna czy kobieta, nieprzygotowani do prawdziwych wyzwań, jakie stawia właściwa interpretacja chrześcijańskiego życia własnego środowiska, łatwo padną ofiarami wszelkich ataków materializmu i zeświecczenia, coraz aktywniejszych na każdym szczeblu. (...)

Ewangelia zapewnia nas, że ów młodzieniec, który wybiegł na spotkanie Jezusa, był bardzo bogaty. Rozumiemy to bogactwo nie tylko na płaszczyźnie materialnej. Już sama młodość jest szczególnym bogactwem. Trzeba odkrywać ją i doceniać. Jezus dowartościował ją tak bardzo, że zrezygnował z nawoływaniem tego młodzieńca do udziału w swej misji zbawienia. Miał w sobie wszystkie warunki do wielkiej realizacji i do wielkiego dzieła.

Ale Ewangelia mówi nam, że ów młodzieniec, usłyszawszy zaproszenie, zasmucił się. Odszedł przygnębiony i zasmucony. Epizod ten każe nam zastanowić się jeszcze raz nad bogactwem młodości. Przede wszystkim chodzi nie o dobra materialne, ale raczej o własne życie z wartościami związanymi z młodością.

Jest ona wynikiem podwójnego dziedzictwa: życia, przekazywanego z pokolenia na pokolenie, u którego pierwotnego początku znajduje się Bóg, pełen mądrości i miłości; i z wychowania, które wpisuje się w kulturę, tak, że można prawie powiedzieć, że jesteśmy bardziej dziećmi kultury, a zatem również wiary, a nie natury. Z życia rodzi się wolność, która szczególnie na tym etapie przejawia się jako odpowiedzialność. I wielki moment decyzji w podwójnym wyborze: pierwszym dotyczącym stanu życia i drugim dotyczącym zawodu. Odpowiedz na pytanie: co zrobić z własnego życia?

Innymi słowy, młodość jawi się jako bogactwo, ponieważ prowadzi do odkrywania życia jako daru i jako zadania. Młodzieniec z Ewangelii zrozumiał bogactwo własnej młodości. Przyszedł do Jezusa, Dobrego Nauczyciela, aby szukać kierunku. W godzinie wielkiego wyboru nie miał jednak odwagi postawienia wszystkiego na Jezusa Chrystusa. W efekcie odszedł smutny i przygnębiony. To właśnie jest to, co dzieje się za każdym razem, gdy nasze decyzje wahają się oraz stają się małostkowe i interesowne. Zrozumiał, że brakuje mu wielkoduszności i to nie pozwoliło mu na pełne urzeczywistnienie się. Wycofał się do swego bogactwa, stając się w ten sposób egoistą. J

ezusowi nie spodobał się smutek i małostkowość młodzieńca, który przybył, aby Go szukać. (...)

Najdrożsi młodzi przyjaciele, tak jak młodzieniec z Ewangelii, który zapytał Jezusa: „Co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?”, wy wszyscy szukacie dróg, aby odpowiedzieć wielkodusznie na wezwanie Boga. Proszę, abyście wysłuchali Jego zbawczych słów i abyście się stawali Jego świadkami dla współczesnych narodów. Niech Bóg wyleje na was wszystkich swe błogosławieństwa pokoju i radości.

Najdrożsi młodzi, Chrystus wzywa was, abyście byli świętymi. On sam zaprasza was i chce wędrować z wami, aby ożywiać swym Duchem kroki Brazylii na początku tego trzeciego tysiąclecia ery chrześcijańskiej. Proszę Panią z Aparecidy, aby prowadziła was swą macierzyńską pomocą i aby towarzyszyła wam przez całe życie.

 
Modlitwa i ewangelizacja Drukuj Poleć znajomemu

Działalność ewangelizacyjna nie jest tylko zwyczajnym ludzkim działaniem polegającym na przekazywaniu idei i dawaniem dobrych rad jak wieść spokojne życie. Jest ona przede wszystkim działaniem zbawczym, niosącym łaskę, doprowadzającym do bożego życia, gdzie głosi się, uobecnia i przekazuje Jezusa zmartwychwstałego.

Bez łaski Bożej służba ta byłaby zupełnie bezowocna. A Bóg udziela swych zbawczych darów i łaski między innymi poprzez modlitwę.
Nie zawsze dane jest widzieć natychmiastowe efekty ewangelizacji. By mogły one przyjść konieczna jest modlitwa i zaangażowanie nie tylko samego misjonarza. Zarówno modlitwa jak zaangażowanie przeżywają niejednokrotnie długie okresy Nazaretu, Taboru i Getsemani. Temat modlitwy, jej miejsca i roli w działalności ewangelizacyjnej pozostanie zawsze aktualny.

Do zagadnienia modlitwy podchodzi się dzisiaj zazwyczaj od strony przeżyć osobistych oraz doświadczeń wspólnotowych: jak znaleźć równowagę pomiędzy życiem wewnętrznym a zaangażowaniem zewnętrznym?
Jak zapanować nad czasem, gdy świat ciągle przyśpiesza i wymaga ode mnie coraz więcej pracy?
Jak życie przemienić w modlitwę?
Jak modlić się, rozpoczynając od aktualnych wydarzeń?...
Jak dzielić się modlitwą z innymi?
Jak sprawić, aby modlitwa dzielona z innymi była bardziej spontaniczna i mniej sformalizowana?...

Wszystkie te pytania stają się jeszcze mocniejsze w obliczu proponowanych nowych sposobów i metod (joga, zen), które sugerują, że pogłębione życie wewnętrzne można osiągnąć na drodze relaksu, rozluźniania mięśni, rytmicznego oddechu czy koncentracji umysłu. Co więcej z osobistych przeżyć wypływają pragnienia doświadczenia...

Czytaj całość
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 11 - 20 z 39