|
Misjonarz opowiada
|
Rozmowa z ks. Czesławem Zającem SAC |
|
|
|
R. – Ksiądz jest w Brazylii od początku misji polskich pallotynów w tym kraju.
K. – Jestem w Brazylii od 30 lat. Początek -to było dla nas pójście całkowicie w nieznane. Nie wyobrażaliśmy sobie jak realnie ta Brazylia wygląda, ani jaka będzie nasza praca. Pojechaliśmy, zaproszeni do pracy wśród tamtejszej Polonii: ks. Jan Jędraszek, ks. Tadeusz Korbecki i ja. Już założyciel polskiej gałęzi zgromadzenia miał ideę przygotowania księży do pracy wśród Polonii i próbowaliśmy to realizować. Po niecałym roku prowincjał zalecił nam przejąć pracę po pallotynach włoskich w rejonie Rio de Janeiro, gdyż ze względu na wiek i brak powołań chcą oddać te placówki. W tej sytuacji przeszliśmy do Rio i tam na początek przyjęliśmy 2 parafie po pallotynach włoskich. To już było coś konkretnego, jakaś baza do dalszej pracy. Tam „przymierzaliśmy się” do Brazylii, a tu już była praca w kościołach, parafiach zorganizowanych przez Księży Pallotynów. Prace tam kontynuujemy dotychczas.
Na początku, jak mawiał ks. Korbecki, trzeba było utrzymać się na powierzchni wody, bośmy nie mieli doświadczenia, ani nie znaliśmy dobrze języka, ani nie mieliśmy kogoś, kto by nas... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Rozmowa z ks. Zbigniewem Lewandowskim SAC |
|
|
|
R. – Po latach pracy w Brazylii zdecydował się Ksiądz na wyjazd do Meksyku. Czy Ksiądz widział wcześniej tę placówkę?
K. – Pracowaliśmy w Brazylii, w tym czasie w parafii św. Sebastiana w Itaipu, Niteroi. Pamiętam, że przed Świętami Wielkanocnymi , na święceniach naszego miejscowego diakona był ks. Prowincjał i mówił nam, że już od 1995 r., kiedy to została do Polski przywieziona figura Jezusa Miłosiernego z Meksyku, trwają pertraktacje o przyjęciu placówki w Meksyku. Ks. Biskup z diecezji Nezaucoyotl chciał nam ofiarować jedną parafię, byśmy tam mogli pracować i szerzyć kult Miłosierdzia Bożego, gdyż chciał, by jego diecezja była poświęcona Miłosierdziu Bożemu jako pierwsza na świecie. Dlatego też w 1998 r., kiedy ks. Prowincjał wyrażał zaniepokojenie co zrobimy, bo od lutego powinien tam być ksiądz z Polski, a nie ma kto w tej chwili wyjechać, zgłosiłem się – jeśli nie ma nikogo z Polski, to ja mogę pojechać. Zdecydował się też ks. Tadeusz Korbecki.
Tak bez żadnego przygotowania znalazłem się w Meksyku. Wyjechałem z Brazylii 29 maja 1998 r., a 30 maja już byłem w Meksyku. Z lotniska „odebrał” mnie pan Skoryna. Zostałem przewieziony do ojców franciszkanów i w ich domu po raz pierwszy... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Rozmowa z ks. Adamem Suszko SAC |
|
|
|
R. – Praca Księdza, jak na misje, ma trochę inny charakter, bo w Tenango del Aire powstaje Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, a także funkcjonuje parafia.
K. - Mamy w planach rozwój tej parafii w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. To są początki – na razie zaczęliśmy od oczyszczenia terenu, od posprzątania. Ks. Lewandowski był tam wcześniej i on wyszedł do ludzi. Dla nich to też jest problem, bo my jesteśmy obcy, nie jesteśmy Meksykanami, ale myślę, że nas zaakceptowali. Ks. Zbyszek nawiązał dużo kontaktów. Miał nawet wywiad w telewizji przed Świętem Miłosierdzia Bożego, dzięki czemu wiele ludzi przyjechało na to święto. Pomału to się wszystko rozwinie. Parafia jest biedna i nie ma możliwości budowy czy remontu czegokolwiek. Musimy jakoś sobie radzić, a jednocześnie zrobić coś takiego, żeby parafianie zainteresowali się tym, bo wybudowanie domu parafialnego, rekolekcyjnego czy nawet sanktuarium za nasze pieniądze to danie prezentu i oni tego nie będą szanować. Dlatego trzeba ich zainteresować, żeby włączyli się na miarę swoich możliwości.
R. - Jak przekonujecie ich, że jesteście z nimi i dla nich? K. – Zawsze któryś z nas jest w kancelarii parafialnej i jak ktoś przychodzi, zawsze jest ksiądz do dyspozycji. Księża meksykańscy nie przykładają się do tego – mają swoje godziny, odprawią Mszę św. i koniec. A my zawsze jesteśmy. Myślimy, żeby zająć się młodzieżą. Mamy grupy „Nocnej Adoracji” – „Adoratio Nocturno” – mężczyzn i kobiet, którzy po każdym pierwszym piątku... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Rozmowa z ks. Jackiem Bilikiem SAC |
|
|
|
R. – Pracował Ksiądz na wybrzeżu, w górach i nad Sepikiem, w zdecydowanie różnych regionach.
K. – Tak. Wyjazd w góry to jakby wyjazd do innego kraju. Papuę, główną wyspę można podzielić na 3 części: północ, tj. Nowa Gwinea, część środkową – góry oraz część południową – Papua. W góry chrześcijaństwo dotarło mniej więcej 60 lat temu. Do diecezji Chimbu – przed 50 laty. Właściwie cała historia Kościoła rozpoczęła się tu po II wojnie światowej. Tylko na wybrzeżu ma już ponad sto lat. Pierwszą zasadniczą różnicą jest to, że na wybrzeżu wszyscy znają język pidgin, wspólny dla całej Papui, w górach zna go może połowa ludzi. Na wybrzeżu ludzie mieszkają w wioskach, a w górach klanami; ich domy są porozrzucane. W górach obowiązuje prohibicja, gdyż wystarczy niewielka ilość alkoholu, by rozpoczęła się wojna. Mimo to przemycają alkohol. Na wybrzeżu próbują go... |
|
Czytaj całość
|
|
|
Rozmowa z s. Mariettą Garbul SAC |
|
|
Ks. A. Chełkowski – Do Rwandy wyjechała Siostra w 1979 r. A kiedy Siostra podjęła decyzję o pracy na misjach?
S. Marietta Garbul – Powołanie zakonne, którym mnie Pan obdarzył z pewnością było powołaniem misyjnym. Od dziecka lubiłam czytać dużo książek o tematyce przygodowej, misyjnej. Najbardziej podobała mi się książka o o. Damianie de Veuster i jego pracy na Molokai. To był główny bodziec do wstąpienia do Zgromadzenia Apostolstwa Katolickiego, zgromadzenia misyjnego, a w konsekwencji wyjazdu na misje.
Ks. – Jakie były pierwsze wrażenia Siostry po wylądowaniu w stolicy Rwandy, Kigali? S. – Dotarłyśmy tam z s. Orencją samolotem Air France 15 września 1979 r., po 12-godzinnym locie z Paryża. Była 900 rano. Upał, wyschnięta, popękana, brunatno-czerwona ziemia; na lotnisku tłok, niezrozumiałe krzyki, pełno czarnych twarzy. Po niejednej twarzy spływały łzy szczęścia, dużo gestów radości. Rozglądałyśmy się za znajomą twarzą – nie było nikogo! Trzy nasze pionierki, które pracowały tu już od dwóch lat, nie miały telefonu. Taksówek nie było. Iść pieszo – miałyśmy za duży bagaż. Czekałyśmy więc. Kiedy już ucichł nieco gwar na lotnisku, zainteresował się... |
|
Czytaj całość
|
|
| | «« start « poprz. 1 2 3 4 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 21 - 30 z 32 |
|
|
|
Tego autora |
|
Brak artykułów |
|
Z tego kraju |
|
Brak artykułów |
|