Święto Matki Bożej Żeglarzy

2 lutego, w dniu święta Ofiarowania Pańskiego wspólnota parafialna Matki Bożej Żeglarzy w Rio de Janeiro obchodzi swoje święto patronalne. Nad przygotowaniami oraz przebiegiem uroczystości czuwał proboszcz parafii, ks. Jacek Wójcik SAC.

Bezpośrednie przygotowania rozpoczęły się już 24 stycznia. Począwszy od tego dnia codzienna Msza święta celebrowana przez różnych księży przygotowywała wiernych do pogłębienia tajemnicy życia Matki Bożej. Poszczególni księża ukazywali Maryję jako współodkupicielkę i naszą nieustanną pomoc w drodze do świętości.

W dniu święta, 2 lutego, o godzinie 19.00 czciciele Matki Bożej Żeglarzy zgromadzili się przy kaplicy Matki Bożej Nieustającej Pomocy, gdzie miała rozpocząć się procesja do kościoła parafialnego. Przed rozpoczęciem procesji dzieci poprzez koronację...

Czytaj całość
 
Kiedy odwiedzam chorych w szpitalu
Na terenie naszej parafii Boram znajduje się szpital miejski - jedyny w całej prowincji. Kapelanem w nim jest ks. Paweł Kotecki SAC. Do szpitala chodzimy na zmianę.

Co wtorek odwiedzam chorych, udzielając im Komunii św. Ale w szpitalu można spotkać wiele osób, które nie mogą przyjmować Pana Jezusa w Komunii św. Powody są bardzo różne: posiadanie dwóch lub więcej żon, niezawarte małżeństwo kościelne (jedna żona - lecz nie mają uregulowanych pozostałych sakramentów) lub jedno jest innego wyznania itp. Jednak zawsze pozostaje wspólna modlitwa. A tej bardzo potrzebują.

Podczas odwiedzania chorych spotykam się z cierpieniem, jakiego doświadczają. Często bywa, że do szpitala przychodzą w ostateczności. Najpierw próbują się leczyć w swoich wioskach, tradycyjnie - ziołami. Kiedy nie pomaga, idą do gla-smana - czarownika. Gdy i jego metody uzdrawiania nie skutkują, jadą do szpitala.

Spotykam wiele osób chorych na malarię mózgową. Jest bardzo niebezpieczna. Wcześnie podane leki mogą pomóc i chory powraca do zdrowia. Zaniedbana, często prowadzi do śmierci. Bardzo dużo ludzi choruje też na gruźlicę, której leczenie jest długotrwałe. Prawie pół roku trzeba zażywać lekarstwa. Coraz częściej...
Czytaj całość
 
Nadzieja chorych

Kilka miesięcy temu Teresita przyszła do nas cała roztrzęsiona. Jej Madrina (czyli chrzestna), która mieszka 12 km dalej,  była bardzo chora.

Mieszka w nowej dzielnicy szeregowców, gdzie jeszcze nie wybudowano kościoła. „Więc może by ksiądz poszedł?" - spytała niepewnie. I pojechaliśmy samochodem jej męża, Margarito. Niestety, jej ciocia zmarła zanim mogłaby przyjąć Wiatyk i Sakrament Chorych.

Takich przypadków jest więcej. I nie pomogą łzy Teresity nad zmarłą krewną, bo zbyt silna jest tradycja, według której wciąż pokutuje strach przed księdzem, bo jakoby jest zwiastunem śmierci dla chorego. Kapłana trzeba przyprowadzić, ale dopiero kiedy już wiadomo, że krewny umiera. To sprawia, że często...

Czytaj całość
 
Macheront - zwyciężyć słabość

Ledwie kilkadziesiąt kilometrów na wschód od Jerozolimy znajduje się Morze Martwe. Mimo tego, że leży tak blisko Świętego Miasta, w Ewangeliach nie jest wspomniane ani razu.

Po wschodniej stronie tego dziwnego morza, położonego w najgłębszej depresji świata, rozciąga się pasmo górskie. Dziś jest to już teren państwa Jordanii. Przed dwoma tysiącami lat były to wschodnie rubieże imperium Heroda Wielkiego. To on kazał tu wybudować fortyfikacje, mające chronić imperium od wschodu.

Na szczycie jednej z gór odnaleźć można ruiny twierdzy. To Macheront - miejsce, w którym, według Józefa Flawiusza, żydowskiego historyka z I wieku po Chrystusie, został najpierw uwięziony, a potem ścięty Jan Chrzciciel, ostatni z wielkich izraelskich proroków, zapowiadający i bezpośrednio poprzedzający Chrystusa.
Aby dotrzeć na szczyt góry, gdzie na płaskowyżu wznosiła się twierdza Macheront, trzeba się trochę zmęczyć. Z parkingu można się tam dostać jedynie pieszo. Łatwiej jest przez pierwsze kilkaset metrów, kiedy ścieżka biegnie nieco w dół. Zdecydowanie więcej wysiłku wymaga pokonanie pozostałych kilkuset metrów, gdy ścieżka...  

Czytaj całość
 
Pójść za miłością nieskończoną

"Nawbijali nam mądrości do łba,
Powtarzali, co nam wolno, co nie,
Przekonali, co jest dobre, a co złe!

Odmierzyli jedną miarą nasz dzień,
Wyznaczyli czas na pracę i sen,
Nie zostało pominięte już nic,
Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć

Dorosłe dzieci mają żal,
Za kiepski przepis na ten świat.
Dorosłe dzieci mają żal,
Że ktoś im tyle życia skradł”
/Turbo/

To samo miało miejsce i w czasach Chrystusa. Ludzie zmęczeni sloganami, regułkami i schematami - podążali do Chrystusa. Czynili tak, gdyż zrozumieli, że dotychczasowy przepis na życie nie wystarcza, zbyt ogranicza nadzieje i dążenia.

Chrystus przychodzi na świat, aby wyjść naprzeciw każdemu pokoleniu  - nie przynosi ze sobą reguł i schemacików, ale sam staje się nowym programem, przedstawia go...

Czytaj całość
 
««  start « poprz. 161 162 163 164 165 166 167 168 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 836 - 840 z 840
http://www.horyzonty.misjesac.pl/help/screen.html