Doświadczenie Nadzwyczajnego Szafarza Eucharystii
Pewnego dnia przyszła do mnie moja znajoma, matka dwóch dorosłych, chorych synów i zapytała mnie czy mógłbym zanieść Komunię dla synów, gdyż sama nie jest w stanie zabrać ich do kościoła, gdyż ma jeszcze chora córkę, która wymaga całodziennej opieki.

Oczywiście że się zgodziłem, ale jako że ona mieszkała poza naszą parafią potrzebowałem zgody dwóch proboszczów – jej i mojego. Po otrzymaniu pozwolenia od proboszczów udałem się do domu chorych, aby przed zaniesieniem Jezusa poznać potrzeby każdego z nich. Po rozmowie z nimi i przygotowaniu ich na przyjęcie Komunii św. umówiłem się na konkretny dzień i powiedziałem, że wtedy ze mną przyjdzie ksiądz, aby mogli wyspowiadać się przed przyjęciem Jezusa. Tak też się stało.

Po wyspowiadaniu synów i matki powiedziałem księdzu, że jeszcze jest w domu chora córka, i poprosiłem go, aby udał się do niej i udzielił jej błogosławieństwa, gdyż ona cierpiała na rzadką chorobę, która paraliżowała...
Czytaj całość
 
Dni wielkiego i długiego święta
Było mi dane przeżywać odrobinę czasu w paru miejscach poza krajem ojczystym i – opierając się na tym doświadczeniu – stwierdzam, że Meksyk przekonywująco i bardzo konkretnie potwierdza prawdę o „świętującym” wymiarze natury ludzkiej. Odnoszę wrażenie, że wykorzystuje się w tym kraju każdą sposobność o charakterze religijnym i świeckim, by świętować.

Biorąc pod uwagę chrześcijańskie barwy świętowania, zadaję sobie pytanie, które dni kalendarza objawiają w sposób szczególnie intensywny religijne przeżycia Meksykanów? Dochodzę do wniosku, że chodzi o miesiąc grudzień.
Zdaję sobie sprawę z tego, że moja znajomość tej rzeczywistości jest jedynie cząstkowa. Ośmielam się jednak podzielić z Czytelnikami „Horyzontów Misyjnych” kilkoma odczuciami i spostrzeżeniami na ten temat, uwzględniając tylko religijny, chrześcijański koloryt świętowania.

DWIE GRUDNIOWE NOWENNY

Novena (Novenario) przed uroczystością Matki Bożej z Guadalupe
Powielam jeszcze raz pogląd, który – cytując mieszkańca Meksyku – wypowiadał także Święty Jan Paweł II. Chodzi mianowicie o opinię, że sto procent Meksykanów wyznaje religię guadalupańską, a około dziewięćdziesiąt procent przyznaje się do chrześcijaństwa.

Meksyk, patrząc od strony zewnętrznej, „przepełniony” jest na co dzień Panią z Guadalupe. Ileż obrazów i figur rzuca się w oczy! Nie chodzi jedynie o kościoły i kaplice. Wystarczy przejść się ulicami, zajrzeć na miejsca targowe, oglądać – podróżując – środki transportu czy też ubiory Meksykanów. ...


Czytaj całość
 
Zmarła dr Wanda Błeńska
27. listopada 2014 r. zmarła dr Wanda Błeńska, lekarka i misjonarka, nazywana Matką Trędowatych. Miała 103 lata. Pracowała 43 lata w Ugandzie. 

Była ambasadorem misyjnego laikatu
- mówi, przytaczając słowa Jana Pawła II, dyrektor krajowy Papieskich Dzieł Misyjnych ks. Tomasz Atłas. 

Wieczny odpoczynek racz Jej dać, Panie...
 
Wywiad z Panią Dr Wandą Błeńską-misjonarką

Kl. - Spędziła Pani Doktor czterdzieści trzy lata w Ugandzie niosąc pomoc ludziom chorym, trędowatym. W jaki sposób rozpoczęła się ta wielka przygoda życia?
W.B.
- O ile dobrze pamiętam, od najwcześniejszej młodości, zawsze chciałam być lekarką na misjach. Koniecznie lekarką. Jako dzieciak bardzo lubiłam czytać... Nie marzyłam jeszcze o konkretnym kraju, ale myślałam zawsze o Afryce. O Ugandzie natomiast wiedziałam tylko tyle, że tam było tych czterdziestu męczenników. Moje zainteresowania rosły wraz ze mną, więc gdy poszłam na uniwersytet, to już sama szukałam: Koło Misyjne, Sodalicja Mariańska, Związki Akademickie... I ja w tym byłam. Marzyłam o polskich misjach. Niestety było to niemożliwe. Zażądano, abym albo wstąpiła do klasztoru, albo wyjechała z mężem. Do klasztoru nie chciałam - powiedziałam, że nie mam powołania. Potem wybuchła wojna... Byłam na kursie medycyny tropikalnej i tam spotkałam Ojca Białego, który pracował na misjach w Ugandzie. Tak to się zaczęło. Nie oddałabym swojej pracy, jak to się mówi, nawet za całą herbatę chińską. Pokochałam tę pracę.

Kl. - Czy pamięta Pani Doktor dzień, w którym wyjechała Pani na misje? Proszę opowiedzieć o pierwszych wrażeniach i doświadczeniach.
W.B. -
Moje pierwsze zetknięcie z nową, misyjną rzeczywistością mogłabym podzielić na trzy etapy: kiedy wylądowałam w Afryce, następnie - kiedy znalazłam się w Ugandzie i wreszcie - kiedy przybyłam do konkretnej placówki.
Podczas podróży do Nairobi (Kenia), którą odbyłam statkiem, towarzyszyli mi Ojcowie Biali. Pytali mnie: Czy zna Pani tego księdza, który będzie...

Czytaj całość
 
Długi weekend w Romie
Ciągle opiekujemy się parafiami w Romie i Warabung, mimo że od wyjazdu z PNG naszego współbrata Jacka Bilika, który był tam proboszczem, minęły już 4 lata (blisko 3 od jego śmierci).

Parafia w Romie pozostaje pod patronatem św. Piotra i Pawła, toteż pojechałem na święto parafialne. Pierwotnie zamierzałem przyjechać w środę, by odprawić Mszę św. dla szkoły, ale właśnie w tym dniu została ona zamknięta, bo kończył się 2 semestr. Przyjechałem więc w czwartkowe popołudnie po ponad 2 godzinach jazdy. Droga była spokojna. Ostatni odcinek, ok. 9 km, to droga przez busz. Było jednak sucho więc jechało się szybko i bez kłopotów. Po przyjeździe, jak zwykle, trzeba się było rozpakować, zastartować lodówkę na naftę; zajęło mi to chwilę. A potem przygotowanie lunchu i sjesta, jak wiadomo w tym klimacie nieodzowna, by zregenerować siły. Po sjeście miałem spotkanie z miejscowymi liderami, na którym zaplanowaliśmy pracę na cały weekend.

Następnego dnia, miałem wysłuchać spowiedzi młodzieży w kościele parafialnym, a po południu pojechać do jednej z wiosek – Yuajange, która niedawno była zaangażowana w konflikt z inną wioską – Dumbit. Poszło o ziemię, na której postawiono wieżę nadawczo-odbiorczą dla miejscowej sieci komórkowej. Grupy ludzi z obu wiosek starły się ze sobą i został zabity jeden chłopak...
Czytaj całość
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 46 - 50 z 841
http://www.horyzonty.misjesac.pl/help/screen.html