|
Od dwóch a właściwie od trzech dni mamy nieszczęście w Wewak. Zaczęło ostro wiać od morza i jak powiedzieli spece od pogody "depresje tropikalne" się do tego dołożyły i mamy wiele zalanych i zniszczonych domów na nabrzeżu.
Podobne rzeczy dzieją się na całym wybrzeżu PNG i na wyspach. Woda jest dosłownie wszędzie. Do miasta można dojechać tylko rano, kiedy fale jeszcze się nie przelewają przez drogę, bo potem to szkoda samochodu, bo słona woda zniszczy podwozie.
Dziś po południu przeszedłem się po mojej parafii i widok jest przygnębiający. Wiele domów zalanych, niektóre zniszczone. Ludzie koczują na pagórkach, a fale ciągle nadchodzą, niektóre do 5-6 m wysokości. Na szczęście łamią się jeszcze na dawnej plaży i „tylko" przelewają się przez dawną barierę plażową, która w wielu miejscach ... |
|
Czytaj całość
|
|
Bóg kocha świat przeze mnie i przez Ciebie |
|
Maryja jest pierwszą Misjonarką Miłości. Po otrzymaniu Jezusa do swego serca i łona, spieszy, by uświęcić Jana i pokornie służyć swej kuzynce Elżbiecie.
Jezus z wnętrza Maryi wchodzi w kontakt z Janem i ten porusza się z radości we wnętrzu swej matki. Jezus w Eucharystii prowadzi nas do Jezusa w ubogich. Potrzebujemy być czystego serca, by widzieć Jezusa w oczach ubogich, konieczne jest czyste serce, by widzieć Boga. Ta czystość oznacza, że nasze serce musi być uwolnione z wszelkich form egoizmu, z wszelkiego grzechu. Kiedy zapominamy o nas samych, naszym interesie, naszych własnych prawach, przywilejach, ambicjach - wtedy możemy ujrzeć wyraźnie Jezusa pośród nas. Nieczystość pojawia się gdy jesteśmy pełni pychy czy zgorzknienia, kiedy żywimy myśli bez miłości czy to w słowach czy czynach - kiedy jesteśmy bez miłosierdzia, zazdrośni i przywiązani do dóbr tego świata. Ludzie w czasach Jezusa odrzucili go, ponieważ swym ubóstwem wyzywał ich bogactwo.
Jezus został posłany przez Ojca do ubogich i by zrozumieć ubogich; Jezus doświadczył ubóstwa tak cielesnego jak duchowego. Winniśmy przeżyć to doświadczenie ubóstwa, jeśli chcemy być autentycznymi zwiastunami miłości Boga. By móc głosić Dobrą Nowinę ubogim musimy wiedzieć czym jest ubóstwo. Modlitwa pozwala mieć przejrzyste serce, a przejrzyste serce... |
|
Czytaj całość
|
|
Dziwna jest natura człowieka: chciałby dużo mieć, ale jak najmniejszym kosztem! Marzą mu się najróżniejsze rzeczy, ogromne pragnienia, pożądania, ale… najlepiej, jakby to spadło na niego jak manna z nieba, bez żadnego wysiłku ni trudu.
Z dzieciństwa pamiętam naszego sąsiada. Mieliśmy duży, owocowy sad, w którym akurat robiłem coś z ojcem, kiedy tenże sąsiad zjawił się, by trochę pogadać. Staliśmy pod piękną węgierką, oblepioną dojrzałymi owocami. Nawet drabinka była rozstawiona. W pewnym momencie sąsiad zagadnął ojca: „Panie Stefanie, zjadłbym trochę śliwek”. Ojciec odparł: „To niech Pan wejdzie na drabinkę i nazrywa sobie”. A sąsiad na to: „Ale mi się nie chce!” (a miał ok. czterdziestu lat).
Nie wiem dlaczego, ten epizod z dzieciństwa aż tak się umiejscowił w mojej pamięci. Miałem wtedy ok. dziesięciu lat. Mnie wychowywano w duchu: „bez pracy nie ma kołaczy!” i uczono mnie praktycznie (jak to kiedyś na wsi bywało), jeszcze zanim poszedłem do szkoły. Nauczono mnie, że jeśli mam w życiu do czegoś dojść, coś więcej osiągnąć – muszę na to zapracować własnymi rękoma!
Patrząc dziś na wielu ludzi w Polsce – przy okazji urlopów – myślę, że „schodzą do poziomu” pierwotnej kultury Papuasów. U nich na porządku dziennym... |
|
Czytaj całość
|
|
Na misjach, bardziej niż gdziekolwiek, doświadczyłam jak ważna jest współpraca pomiędzy misjonarzami: ludźmi świeckimi, księżmi i siostrami.
Prawda, którą wyznawał nasz Ojciec Założyciel, św. Wincenty Pallotti, że trwałe owoce dają tylko te wysiłki, które są czynione razem – w codziennym życiu i pracy misyjnej – ma szczególne znaczenie. Oto jeden z przykładów, potwierdzających tę myśl:
W jednym z naszych ośrodków zdrowia, podczas zamieszek wojennych, przyniesiono dziecko z nóżką niemal całkiem odciętą poniżej kolana. Kiedy to zobaczyła... |
|
Czytaj całość
|
|
Zostałem proboszczem parafii na wyspach |
|
W końcu stycznia zostałem proboszczem w parafii Kairiru. Nowe wyzwanie dla mnie, człowieka z Pomorza.
Wyzwanie, gdyż pożegnałem się z suchym lądem a przywitałem z rzeczywistością, której doświadcza każdy wilk morski: morze, fale, wiatr, załamanie pogody. I jak sobie radzić, by motorówka o długości 5,7m wciąż była motorówką, a nie przemieniła się w bezużyteczny okręt podwodny.
W arkana pracy na parafii, jak i tajniki sterowania łodzią, wprowadzał mnie ks. Darek Woźniak, „Kapitan Żeglugi Wielkiej” (czy jak o sobie mówi: „Kapitan Żeglugi Małej po Wielkim Oceanie”), który od 4 lat pracuje w tym nowym dla mnie miejscu.
Wszystko było nowe i fascynujące: fale, fauna, rafy koralowe, skaczące delfiny, żółwie – które, wbrew przyjętym stereotypom, będąc w wodzie przemieniają się w samochód wyścigowy... Ale po pierwszych zachwytach przyszło do zderzenia z rzeczywistością: Jak dopłynąć do wiosek, by nie osiąść łódką na rafie. Co robić, kiedy spokojne z początku morze zaczyna się z dnia na dzień, czy też z minuty na minutę, zmieniać w coraz bardziej wzburzone, tak, że to nie ja oglądam fale z góry, lecz one zaczynają królować nade mną... |
|
Czytaj całość
|
| «« start « poprz. 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 366 - 370 z 527 | |
|
|
Odwiedziło nas 1807916 Odwiedzających
|
|