|
Sanktuaria pod opieką pallotynów |
|
CZĘSTOCHOWA – Sanktuarium Miłosierdzia Bożego
Na zachodnim zboczu Jasnej Góry, u stóp tronu Królowej Polski w Częstochowie, w roku 1947, osiedlili się Księża Pallotyni. W miejscu starej cegielni rozpoczęto budowę domu i kaplicy z materiałów odzyskanych z rozbiórki starych zabudowań i komina cegielni. W grudniu 1949 roku ks. bp. Teodor Kubina, pierwszy ordynariusz diecezji częstochowskiej, uroczyście poświęcił kaplicę i dom. W czasie przemówienia powiedział: Niech to miejsce służy Miłosierdziu Bożemu w cieniu Jasnogórskiej Pani. Każdy, kto nawiedzi ten kościół, niech zazna Bożego Miłosierdzia.
Od tego czasu uwidacznia się specjalne działanie Bożego Miłosierdzia w tym miejscu, zwanym odtąd Doliną Miłosierdzia. W głównym ołtarzu, wykonanym z drzewa lipowego przez pana Halszkę z Krakowa, umieszczono w 1952 r. obraz Pana Jezusa Miłosiernego z podpisem: „Jezu Ufam Tobie”. ... |
|
Czytaj całość
|
|
Przygotowanie do świąt w parafii to czas dość napięty i o tym wie każdy proboszcz, a odległości i nieprzychylne drogi komplikują tylko sprawę.
Kiedy byłem w parafii Turingi odwiedzałem po kolei wszystkie wsie, zwłaszcza te, gdzie nie było kościołów z tabernakulum i Eucharystią. Podczas takich odwiedzin była spowiedź, Msza św., a po niej odwiedziny chorych i starszych. Po spowiedzi i Mszy Świętej ruszyłem na obchód wsi. Lider szedł ze mną, by powiedzieć mi, gdzie czekają na mnie ludzi.
Prawie już na końcu wsi Mandowe podeszliśmy do małej chatynki.
– Tutaj jest jedna babunia, ale ze spowiedzi raczej nic nie będzie, bo ona nie zna języka pidgin – wyjaśnił mi lider – wskazując drzwi. – Nic nie szkodzi – odparłem i wszedłem.
Dorwałem jakiś mały taborecik, usadowiłem się przy czymś, co służyło za łóżko, babcia usiadła i zaczęła spowiedź pięknym i czystym językiem pidgin. Po nauce i rozgrzeszeniu... |
|
Czytaj całość
|
|
Rozmowa z ks. Bartłomiejem Pałysem SAC, misjonarzem w Meksyku
R. – Dlaczego jako miejsce swojej pracy wybrał ksiądz Meksyk?
K. – Pewne rzeczy trudno odrzucić, kiedy Bóg zaprasza. A zaczęło się od dwóch dziewczyn, które bardzo chciały zostać świeckimi misjonarkami w Peru. To chyba przez nie złapałem „bakcyla misyjnego” z ukierunkowaniem na Amerykę Łacińską, a że u Pallotynów mogłem wybrać... jestem w Meksyku.
R. – Proszę nam opowiedzieć o swojej parafii i parafianach.
K. – Razem z ks. Zbigniewem Ziębą, proboszczem, posługuję w parafii pw. Matki Bożej Gromnicznej w Nezahualcoyotl (dla uproszczenia mówi się też „Neza”) – co oznacza w języku azteckim: głodny kojot. Miasto ponad dwumilionowe, które powstało na wyschniętym jeziorze Texcoco, istnieje niecałe 50 lat. Toteż parafianie pamiętają początki wznoszenia tej aglomeracji z dosłownego błota i budowy kościoła parafialnego, gdzie na początku, aby uzbierać pieniądze na świątynię urządzano ring do lucha libre.
Ludzie w większości przybyli tu z prowincji, z różnych stanów, przez co tak parafia jak i miasto wzbogaciło się o przyniesione tradycje i przyzwyczajenia religijne. Tzw. „parafianie praktykujący” są bardzo oddani. Wiele kobiet pracuje jako katechetki oraz w różnych grupach formacyjnych czy pastoralnych, których jest ogólnie ok. 20. Gorzej z tymi parafianami, którzy są katolikami ... |
|
Czytaj całość
|
|
W Novo Airao od listopada ubiegłego roku dzieci z Pastoral da Crianca otrzymują zupę w naszym centrum parafialnym. Stwierdziliśmy, że w mieście jest 250 rodzin, które mają dzieci w wieku przedszkolnym, ale nie mają żadnych środków na ich utrzymanie.
Dzieci w wieku szkolnym otrzymują posiłki w szkole, ale młodsze nie mają takiej możliwości. Aby im pomóc zbudowałem kuchnię przy szkole, która jest w pobliżu naszego domu. Tam od poniedziałku do piątku przygotowujemy zupy dla tych rodzin. Każdego dnia przychodzą starsze dzieci albo rodzice, którzy zabierają zupę dla małych dzieci.
Jest grupa dzieci mieszkających po drugiej stronie igarape. Zauważyłem, że dzieci przychodzą mokre, ociekające wodą.
Zapytałem, dlaczego są takie mokre. Powiedziały, że przepływają przez igarape. – Jak wracacie z zupą? – Wpław. – A jak sobie radzicie z garnkiem zupy? – Trzymamy w jednej ręce, a drugą płyniemy.
Poszedłem zobaczyć – faktycznie tak jest. Już miałem... |
|
Czytaj całość
|
|
Wśród papuaskiej młodzieży dużym problemem jest nadużywanie alkoholu i narkotyków. W rejonie, w którym pracujemy, uprawiana jest marihuana. Państwo wprawdzie zakazuje tego procederu, ale nikt nie niszczy upraw, nikt nie kontroluje, co rośnie na polach.
Podobnie jest z alkoholem – niby utrudnia się jego nabycie, ale jest wytwarzany metodą domową, prawdopodobnie przekazaną przez białych.
O tych problemach mówiło przedstawienie przygotowane przez dziewczyny w Romie z okazji święta parafialnego. Dziewczyny przebrały się za mężczyzn: długie spodnie, koszule, czapki i starały się pokazać, co jest przyczyną takiej sytuacji, akcentując jednocześnie wagę problemu.
Kilka z nich stoi obok siebie z butelkami piwa... |
|
Czytaj całość
|
| «« start « poprz. 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 326 - 330 z 368 | |
|
|
Odwiedziło nas 1181926 Odwiedzających
|
|