|
Los monaguillos de Tenango del Aire |
Co oznacza to słowo? „Los monaguillos” – to ministranci.
Drogi Przyjacielu Misji i Misjonarzy, chcę w tym artykule opowiedzieć Ci o mojej pracy z dziećmi, a dokładnie o ministrantach i ministrantkach z naszej parafii i sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Tenango del Aire.
Moim udziałem stała się wielka i niekłamana radość tworzenia grupy ministrantów, ponieważ w naszej parafii takiej grupy nie mieliśmy. Zaraz po moim przyjeździe zauważyłem brak ministrantów w kościele. Toteż pomysł stworzenia takiej grupy zrodził się we mnie wręcz natychmiast.
No, ale był jeden mały problem – jako nowy misjonarz nie najlepiej operowałem jeszcze językiem i nie znałem tutejszych parafian. Pomimo to zdecydowałem się na organizowanie dzieci i przygotowanie ich do służby ministranckiej. Zgłosiło się ośmiu pierwszych kandydatów. Choć przyznać muszę, że z rozmów z zaprzyjaźnionymi osobami w Tenango dowiedziałem się, że nie ma co liczyć na dużą liczbę chętnych. Kiedy zapytałem dlaczego, otrzymałem odpowiedź, że tutejsi ludzie z dystansem odnoszą się do nowych pomysłów. Od razu pomyślałem, że to nie tylko nowy pomysł, idea, ale na dodatek idea nowego misjonarza – wtedy zaledwie z miesięcznym stażem.
Jednak nie robię tego dla siebie i w swoim imieniu. Tu działa Ktoś, dla Kogo poświęciłem swe życie, i dla Jego imienia posługuję. I warto było zrobić... |
|
Czytaj całość
|
|
Miej odwagę podjąć ryzyko z Bogiem! |
Miej odwagę podjąć ryzyko z Bogiem!
Spróbuj! Nie lękaj się Go!
Miej odwagę podjąć ryzyko wiary!
Miej odwagę podjąć ryzyko dobroci!
Miej odwagę podjąć ryzyko czystego serca!
Opowiedz się za Bogiem,
a zobaczysz, że właśnie dzięki temu
twoje życie stanie się otwarte i promienne,
wcale nie nudne,
ale pełne niezliczonych niespodzianek,
bo nieskończona dobroć Boga
nigdy się nie wyczerpie.
Benedykt XVI |
|
Siostry Pallotynki w Kamerunie |
W poprzednim numerze zamieszczone zostały wspomnienia Siostry Rafały Raś, pallotynki, z pracy w Rwandzie, a ściślej z czasu wojny. Po jej zakończeniu niektóre polskie siostry nie mogły powrócić do tego kraju, gdyż zagrożone było ich życie. Podejmowały więc pracę w innych krajach misyjnych.
R. – Sytuacja polityczna uniemożliwiała powrót Siostry do pracy w Rwandzie. Wspomniała Siostra, iż po krótkim okresie pobytu we Francji i w Polsce wyjechała Siostra do Kamerunu. Proszę nam opowiedzieć o tym kraju.
S. – Kamerun jest zupełnie innym krajem niż Rwanda. Przede wszystkim ludność rwandyjska była bardziej otwarta. Kameruńczycy podchodzą do innych z większą rezerwą, są zamknięci. Trzeba ich poznać, żeby nawiązać z nimi kontakt, zdobyć ich zaufanie. Są natomiast spontaniczni.
Kamerun tworzą dwie części: francuska i angielska. Ja pracuję w części francuskiej, tzw. zielonej, w diecezji Yaounde.
Stacja misyjna znajduje się w buszu, w odległości ok. 80 km od Yaounde. Ma już ponad 80 lat i wiele ze znajdujących się tu budynków wymaga remontu. Przed nami były tu już 3 zgromadzenia zakonne. Misja została opuszczona ... |
|
Czytaj całość
|
|
Od czarnej magii i macumby do Jezusa Miłosiernego |
|
Krewni opowiadali mi, że moi rodzice, przed przybyciem do Brazylii, kiedy jeszcze byłam w łonie matki ofiarowali mnie czarnej magii i macumbie. Moi prawdziwi rodzice byli Cyganami.
W ich biwakach często uczestniczył podczas podróży handlowych pan E. Był członkiem tej samej sekty czarnej magii co moi rodzice. Jemu właśnie rodzice ofiarowali mnie, jeszcze jako niemowlę, i moją starsza siostrę.
Ojczym (pan E.), który pracował na statku handlowym przywiózł, mnie z Niemiec (z Berlina) do Brazylii.
Często ludzie, wśród których żyłam, mówili mi, że ta religia ma rozpowszechnić się na całym świecie. Jako kilkunastoletnia dziewczyna, po dłuższych naukach i przygotowaniach, uczestniczyłam przez 3 dni i 3 noce w ceremoniale na cmentarzu Inhauma (Rio de Janeiro), jedząc ciała zmarłych i pijąc ich krew (za opłatą administracja cmentarza nam to umożliwiała).
Jednej z takich nocy uczestniczyłam w rytuale, podczas którego wykopano świeżo pochowane niemowlę, 15-dniową dziewczynkę....
Po tym wszystkim zostałam „Mae de Santo” (kapłanką czarnej magii) z „filias de santo” (pomocnicami) i własnym centrum (świątynią). Często... |
|
Czytaj całość
|
|
Novo Airăo - mijają dwa miesiące... |
Mijają dwa miesiące od kiedy jestem w Novo Airão. Można powiedzieć, że tutaj jest inny świat. Sama Amazonia to wspaniałe miejsce. Naprawdę wspaniała przyroda, co zresztą można zobaczyć na zdjęciach.
Jak już jestem tak do końca podłamany to zostawiam wszystko, biorę łódkę, wiosło i wypływam na parę godzin. Jak wrócę wszystko jest już całkiem dobrze.
Załamujące jest podejście ludzi, taka całkowita obojętność na wszystko. Brazylijczycy z rejonu Rio de Janeiro i tutejsi to całkiem inni ludzie. Tutaj nigdy nie wiem co i jak będzie, ile osób przyjdzie. Taki przykład: w Wielki Piątek, na Drogę Krzyżową i celebrację przyszło tyle ludzi, że się nie mieścili w kościele, a na Wigilię Paschalną i w Niedzielę Zmartwychwstania było o wiele mniej ludzi niż w normalną niedzielę.
W Niedzielę Wielkanocną nawet nikt nie powiedział „Wesołych Świąt”.
Jeden z kościołów nosi wezwanie Miłosierdzia Bożego, więc przed świętem zaczęli przygotowywać dużą festę. Wszystko było pięknie aż do momentu procesji, której sami się domagali. Na procesję przyszły „aż” dwie osoby (matka z córką).
Bardzo lubię wyjazdy do różnych wspólnot ... |
|
Czytaj całość
|
| «« start « poprz. 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 301 - 305 z 527 | |
|
|
Odwiedziło nas 1807916 Odwiedzających
|
|