Świętować z Matką Bożą Chwalebną
Są ludzie, którzy uważają, iż życie toczy się od święta do święta, a wszystko inne to tylko przygotowanie do kolejnego święta. Przyglądając się z tej perspektywy ludzkiej egzystencji, trzeba przyznać, że wszelkiego rodzaju okazje do świętowania zapełniają życie wielu osób.

Każda okazja jest dobra, żeby świętować. Chrzciny, urodziny, nowe mieszkanie, pierwsza pensja, przejście na emeryturę, imieniny, stypa, rocznica małżeństwa, spotkanie rodzinne, ślub, pierwsza niedziela tygodnia i… okazje można mnożyć w nieskończoność. Nasze świętowanie z niektórych okazji jest bardziej uroczyste, z innych mniej, ale najważniejsza jest sama chęć świętowania.

Również w życiu religijnym lubimy świętować. Przystąpienie po raz pierwszy do każdego sakramentu jest okazją do świętowania dla całej rodziny i przyjaciół. Także różnego rodzaju jubileusze, święto patrona miejsca jest wspaniałą okazją do radosnego przeżywania tego dnia.

Szczególnie radosne podejście do świętowania mają Brazylijczycy. W parafiach obchodzi się nie tylko święto patrona, ale co dwa, trzy miesiące trzeba organizować jakieś święto, podczas którego wszyscy mogą się pobawić, wyrazić swoją radość.
Myślę, że w obchodzeniu świąt w Brazylii o wiele ważniejsze niż samo święto jest przygotowanie do święta.
Podczas...
Czytaj całość
 
Rozmowa z ks. Stanisławem Krajewskim SAC, misjonarzem w Amazonii
R. – Informacje z Księdza parafii – Matki Bożej Chwalebnej w Manaus – niejednokrotnie ukazywały się na łamach „Horyzontów” (m. in. nr 28, 33). Na ich podstawie można sądzić, że wiele osób chętnie angażuje się w aktywną działalność na rzecz swojej parafii, swojej wspólnoty.

K. – To prawda. Świadczy o tym chociażby to, że w parafii działa aktywnie 13 grup, z wieloletnim już stażem. Ich powstanie było inicjowane przez samych parafian. Grupa Ministrów Eucharystii działa już 25 lat. Jest ich obecnie ośmioro.
Są też grupy: liturgiczna, Serca Jezusowego, Miłosierdzia Bożego, Duszpasterstwo Dziecka.
Mamy również Głos Parafialny (radiowęzeł parafialny), prowadzony przez grupy: Młodzież Zjednoczona z Nauczaniem Chrystusa (JIEC) (kiedyś byli młodzi, a obecnie mają lat np. 40 i dalej są „młodzieżą”) i Młodzież Zjednoczona z Chrystusem (JUC). Co niedziela przez radiowęzeł parafialny nadawana jest liturgia słowa Bożego, a co wtorek prowadzona jest nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy na faveli, wśród tych, którzy mieszkają w domkach na palach.

Moja parafia niedługo zmieni oblicze, ponieważ jest program, finansowany przez bank światowy, że wszystkie tutejsze favele mają zostać zburzone, a rzeka i jej dopływy oczyszczone. Być może za 2 lata znikną domki na palach, a z nimi nasze przedszkole powodziowe. Ale na razie to tylko projekty, o których słyszę już od 10 lat. Teraz zostały już urzeczywistnione w niektórych częściach miasta. U nas na razie to spekulacje i „ból głowy” starszych mieszkańców.

R. – Co w zamian mają otrzymać ludzie z tych domków?

K. – Jeżeli w tej chwili ktoś by się sam wyprowadził, dostanie 21 tys. reali. To nie jest dużo. Albo...

Czytaj całość
 
Papuaska pielgrzymka

Na szczycie góry wznoszącej się w centrum wyspy Kairiru (ponad 700 metrów n.p.m.; wspinaczka iście alpejska) tuż po wojnie, w 1949 r. postawiona została przez misjonarzy figurka Matki Bożej, która z wysokości opiekuje się ludźmi zamieszkującymi wyspy.

Mając w pamięci, jak w latach młodości (choć stary jeszcze nie jestem) wędrowałem w pielgrzymce z Pomorza na Jasną Górę, kiedy każda wyprawa pozostawiała niezapomniane chwile, wzloty, uniesienia i … bolące nogi, postanowiłem zachęcić parafian z wysp Kairiru i Mushu do pielgrzymki, by uczcić Święto Wniebowzięcia Matki Bożej w sposób podobny jak w Polsce.

Około 1000 osób z parafii i spoza niej, stromą ścieżką, pokonując osuwiska skalne i trawersując na granicy ryzyka, dotarło na szczyt góry, gdzie o godzinie 11 w południe rozpoczęliśmy Mszę św.

Była modlitwa, tańce i wspólne jedzenie. Choć wędrówka nie zajęła nam więcej niż 3 godziny, jednak i ona była czasem niezapomnianym dla każdego z nas.

A najważniejsze: byliśmy u Matki!

Ks. Paweł Kotecki SAC

 
Oczekiwanie
Człowiek ciągle na coś czeka. Na mieszkanie, pracę, diagnozę lekarską czy drugiego człowieka. Czeka z radością, bólem czy strachem. Jednak człowiek wierzący czeka na coś więcej – czeka na swojego Zbawiciela.

Przyszedł On po raz pierwszy, rodząc się, gdy czas się wypełnił, w Betlejem. Ludzie czekali na Niego wiele tysięcy lat. Na pamiątkę tego w Kościele przeżywany jest okres adwentowy, nazywany czasem radosnego oczekiwania na przyjście Pana w Tajemnicy Narodzenia.

Radość tego oczekiwania płynie z nadziei, że kiedy On przyjdzie, zwycięży zło i w życiu człowieka zapanuje szczęście. Ta nadzieja powoduje, że człowiek nie traci ducha, nie załamuje się, nie zniechęca. To ona sprawia, że człowiek bardzo chory wraca do zdrowia. Jej moc daje człowiekowi siłę do przetrwania codziennych trudności, szczególnie ta nadzieja, która prowadzi ku Chrystusowi – zwycięzcy grzechu, piekła szatana. „Nadzieja zawieść nie może” (Rz 5, 5).

Znakiem prawdziwego oczekiwania nie są założone ręce, bezczynność, ale działania zmierzające do jak najlepszego przygotowania się na spotkanie. W życiu codziennym to sprzątanie mieszkania, odpowiedni wystrój, odpowiedni strój, odpowiednie menu.
W wymiarze oczekiwania na Chrystusa....
Czytaj całość
 
Wieczernik - uczta i ofiara
Wieczernik, owa sala na górze, gdzie według tradycji miała miejsce Ostatnia Wieczerza, znajduje się obecnie poza murami otaczającymi Jerozolimę. Jak to możliwe? Jest tak dlatego, że dzisiejsze mury są stosunkowo młode. Zostały zbudowane około 1540 r. z rozkazu władcy Imperium Ottomańskiego, Sulejmana Wspaniałego. Od strony południowej architekt tak wyznaczył ich linię, że duża część Jerozolimy z czasów Pana Jezusa pozostała na zewnątrz.

Taki los spotkał wzgórze Ofel oraz tak zwany Syjon Chrześcijański, najwyżej położoną część ówczesnego miasta. Dlatego też, aby dziś dostać się do miejsca, gdzie Jezus ustanowił Eucharystię, musimy opuścić mury Starego Miasta i poprzez Bramę Syjońską udać się około stu metrów na południe. Po lewej stronie od bazyliki Zaśnięcia Matki Bożej odnajdziemy schody prowadzące do miejsca, gdzie Chrystus wraz z apostołami spożywał wieczerzę paschalną, celebrując największe doroczne święto Izraelitów, obchodzone na pamiątkę wyjścia z egipskiej niewoli.

Sala jest pusta. Próżno by w niej szukać stołu czy krzeseł. Zakupiona w 1333 r. przez franciszkanów, została im potem zabrana przez muzułmanów i przez kilka wieków służyła jako meczet. Od czterdziestu lat jest w rękach żydowskich. Przez cały dzień przybywają do tego miejsca pielgrzymi i turyści, w grupach i osobno. Jedynie przy odrobinie szczęścia można znaleźć czas, gdy panuje tu cisza. Bo przecież w tym miejscu trzeba się koniecznie zatrzymać i przymykając oczy przenieść się dwa tysiące lat wstecz.

Oto Ostatnia Wieczerza. Raczej...
Czytaj całość
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 31 - 35 z 329