Nieraz jesteśmy świadkami ogromnych cierpień osób chorych. Staramy się nieść im pomoc, podtrzymać na duchu. Pytamy dlaczego ich, nas to spotyka. Zwykle jednak nie zdajemy sobie sprawy jak wielka moc tkwi w cierpieniu, w ofierze tego cierpienia.
Cierpienie jest złem, które ogranicza człowieka i skazuje go na ból, ale też jest uczestnictwem w cierpieniach Chrystusa, w Jego ofierze zbawienia. Jeśli chory potrafi to zrozumieć, przyjąć cierpienie jako powołanie do uczestnictwa w cierpieniach Chrystusa, może służyć darem jego ofiary całemu Kościołowi, tak jak św. Teresa od Dzieciątka Jezus.
Cierpienie nie jest karą za grzechy – ono zostało włączone w misterium nieskończonej miłości. To właśnie dzięki niemu dokonało się Odkupienie, to właśnie ono stanowi szczególne powołanie: „Wam bowiem z łaski dane jest to dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć” (Flp 1,29).
Często nie zdajemy sobie sprawy jak wielka istnieje zależność między cierpiącymi a otoczeniem. To spotkanie z głęboką tajemnicą ... |
|
Czytaj całość
|
|
Papua Nowa Gwinea - moja miłość |
1 listopada 2009 r., minęło 15 lat od kiedy moje stopy po raz pierwszy dotknęły tej ziemi. Były to bardzo owocne lata w moim życiu, które dobiega 50-tki. Patrząc na ten czas jestem przede wszystkim wdzięczny Chrystusowi za to wspaniałe, choć trudne, powołanie, do którego przygotowywał mnie od dzieciństwa, za wszystkie łaski, dzięki którym mogłem się tu znaleźć i pracować oraz za wszystkich ludzi, którzy pomogli mi to powołanie odkryć i zrealizować i towarzyszą mi w jego wypełnianiu każdego dnia.
Kiedy po dwudniowej podróży samolotem - pierwszej tak długiej w moim życiu, wysiadłem na nowo-gwinejskiej ziemi poczułem, jak wszyscy, „żar tropików" i od razu doświadczyłem, że jestem nie tylko w innym kraju, ale także w innym wymiarze kulturowo-czasowym. Brat, który miał nas odebrać z lotniska spóźnił się, co, jak miałem się przekonać później, jest „normą" w tych warunkach, bo tu czas jest „gumowy". Chodząc przed lotniskiem w „pełnym ekwipunku" (opuściliśmy Polskę 30 października), pocąc się przy tym obficie, zobaczyłem Papuasów przeżuwających coś i plujących obficie. Czerwono-rdzawe plamy były wszędzie. Pierwsze skojarzenie: przeżuwają kawałki mięsa i to pewno ludzkiego - kanibale! Boże, gdzieś Ty mnie przyprowadził! Okazało się potem, że to tylko przeżuwany bułaj czyli orzech z kilkoma dodatkami.
Wybierając się do Papui miałem trochę wątpliwości czy dam radę. Miałem już za sobą rok spędzony za granicą, w Szkocji na nauce języka angielskiego. Mówiłem sobie: „Jeden język i to europejski przychodził ci z wielkim trudem i niewiele się nauczyłeś (praktyka pokazała, że nie było tak źle), jak więc dasz sobie radę z drugim, który przecież jest całkiem odmienny od europejskich, jak dasz radę ze zrozumieniem innej kultury skoro ze szkocką było niełatwo?". Jednak gdzieś na dnie serca była ufność: „Ten, który cię powołał... |
|
Czytaj całość
|
|
Dzień Życia Konsekrowanego w Novo Airăo |
Tegoroczne obchody święta Ofiarowania Pańskiego i Dnia Życia Konsekrowanego w Novo Airão miały szczególny wymiar dzięki obecności biskupa pomocniczego archidiecezji Manaus, bp Sebastião Bandeira Coelho, oraz sióstr zakonnych.
Biskup przybył do naszej parafii, aby pożegnać się z nią, gdyż został mianowany biskupem koadiutorem diecezji Coroatá w stanie Maranhão oraz oficjalnie otworzyć dom sióstr.
Wieczorna Eucharystia rozpoczęła się przed kościołem św. Angelo, gdzie biskup pobłogosławił świece. Msza św. była koncelebrowana przez miejscowych duszpasterzy: ks. Józefa Maślankę SAC i ks. Artura Karbowego SAC.
Tego dnia nie było prądu w Novo Airão, więc liturgia odbywała się... |
|
Czytaj całość
|
Było to rzeczywiście „wyzwanie", którego przed przyjazdem tutaj nie bytem świadomy.
I bardzo dobrze! Bo gdybym wiedział, co mnie tu czeka, czego będę doświadczał, pewnie zabrakłoby mi odwagi, by podjąć pracę tutaj.
Bóg miał dla mnie swoją drogę, by mnie tu „wykorzystać" i dlatego stopniowo dawkował doświadczenia, poprzez które mnie umacniał i utwierdzał.
Był czas kilku miesięcy zachwytu przyrodą, ludźmi, powagą powołania misyjnego w służbie Papuasom.
Później nastąpił czas kilku lat, kiedy głównie dostrzegałem negatywne strony życia i pracy tutaj. Wtedy zadawałem sobie pytania o sens mojego posługiwania tutaj, a nawet „po co ja tu jeszcze się tak męczę?" Było wiele sytuacji, po których mogłem spokojnie wyjechać, ale jakiś dziwny upór i dziwna siła trzymały mnie tutaj. Jakoś przetrwałem!
Później nastąpił czas pogodzenia „zachwytu" z „negacjami", wypośrodkowania i znalezienia drogi dalszej pracy.
I wtedy dopiero - po tym okresie mojego „oczyszczenia" - odczułem „rękę Boga" nade mną, co wzbudziło zaufanie ku Niemu, usystematyzowało i utwierdziło moją, dotychczas „teoretyczna", wiarę na „praktyczną" oraz dało mi twardą motywację i zrozumienie sensu bycia tutaj.
Dopiero wtedy przyjąłem za swoje, dlaczego Bóg posłał mnie tutaj, a nie gdzie indziej.
Przez dłuższy czas, po kilka lat, pracowałem na czterech stacjach... |
|
Czytaj całość
|
|
Nasze oczy ujrzały zbawienie |
2 lutego obchodzimy święto Ofiarowania Pańskiego. Prorok Malachiasz przepowiedział to wydarzenie, pisząc: „Przybędzie do swej świątyni Pan, którego oczekujecie” (Ml 3,1). Dziecię Jezus, wniesione na rękach Maryi, przyszło do swojej własności...
Ofiarowanie Pańskie należy do jednych z najdawniejszych świąt obchodzonych w Kościele katolickim i jest silnie zakorzenione w Starym Testamencie. Żydzi pamiętali o tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce podczas niewoli egipskiej. Bóg, karząc kraj faraona, posłał anioła śmierci, który zabierał ze sobą wszystkich pierworodnych synów. Straszna kara nie dotknęła tylko Izraelitów. Na pamiątkę tych wydarzeń każde pierwsze dziecko płci męskiej było od tej pory poświęcane Bogu i należało je wykupić. Ojciec musiał wypłacić kapłanowi pięć „świętych” szekli. Matka natomiast po 40 dniach ... |
|
Czytaj całość
|
| «« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 11 - 15 z 329 | |
|
|
Odwiedziło nas 1064664 Odwiedzających
|
|